Ale wiesz @Turu, potem jednak internet swoje zrobił.
Internet najmocniej zamieszał na rynku księgarskim, a tutaj jednak rozmawiamy o rynku wydawniczym.
Oczywiście, możemy się tutaj długo bawić w gdybanie typu, co by było gdyby to nie Tomasz był szefem, ale wystarczy spojrzeć na Czechy, gdzie zabrakło kogoś takiego w lokalnym oddziale Egmontu i firma jest tylko jednym z wielu graczy. Ba, wyniki sprzedażowe KiK (przypomnę, czołówka najbardziej dochodowych rodzimych tytułów wydawniczych, nie tylko komiksowych) i Thorgala (przypomnę, seria wymagała kilku restartów zanim stała się dochodowa) dowodzą, że to decyzje lokalnego szefa są kluczowe.
Swoją drogą, czy w innych krajach Egmont również próbował wydawać rodzime serie komiksowe od zera? Bo nie zauważyłem na innych rynkach takich lokalnych inicjatyw jak te u nas (serie dla dzieciaków, próby wypromowania od zera „dorosłej” oferty itd.). Jak na korpo, bazujące na wydawaniu licencyjnych pewniaków, polski oddział znacząco odbiega od normy.