Autor Wątek: Tłumaczenia komiksów vol. 2  (Przeczytany 35699 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline MałaKasia

Odp: Tłumaczenia komiksów vol. 2
« Odpowiedź #45 dnia: Nd, 29 Wrzesień 2024, 01:51:32 »
Pozwolę sobie trochę szerzej o tej /chirurżce/, która pojawiła się w tłumaczeniu XIII, w odpowiednim w moim przekonaniu do tego wątku. Ale zanim przejdę do konkretów, to zrobię dwa założenia. Myślę, że wiele osób się ze mną zgodzi:
   1.   feminatywy istnieją
   2.   feminatywy są w języku polskim potrzebne (bez względu na to, w jakim stopniu są potrzebne; traktujemy tę tezę na razie trochę zero-jedynkowo, ale postaram się rozwinąć ją później, i wydaje mi się, że wtedy już wszystko będzie jasne).
Jak już zgadzamy się z powyższym, to przechodzimy do meritum.

I tu odniosę się do stwierdzenia @Midara, z którym to stwierdzeniem w pierwszym odruchu zgodziłam się bez większego problemu:
- mamy słowo opisujące osobę zajmującą się chirurgią w ustach osoby starszej (starszy pan, wygląda na 60+ lat)
- a dodatkowo akcja komiksu dzieje się w latach 70.
- zatem bardziej pasowałby /chirurg/, a nie /chirurżka/.
Tak, no przecież, ale… Wątpliwości pojawiły się, gdy pomyślałam o dwóch rzeczach:
   1.   językiem oryginalnym komiksu jest francuski, który – jak to już ktoś ładnie określił – jest jednym wielkim feminatywem :D 
   2.   a akcja dzieje się w Stanach.
Gdybyśmy mieli do czynienia z czysto polskim tworem, który dodatkowo rozgrywałby się w Polsce, nie ma problemu – /chirurg/, a nie /chirurżka/. Pełna zgoda.

Do konkretów zatem:
   1.   Jak już zdążyłam wskazać, /chirurgienne/, czyli po francusku: chirurżka, to nie jest jakiś nowoczesny twór; odnotowujemy to określenie już w XVI wieku we Francji. Można z niezerowym prawdopodobieństwem powiedzieć, że Francuzi nie mieli takiego problemu z feminatywami, jak my po wojnie (do tego zagadnienia też odniosę się później). Używają ich w przypadku bardzo wielu zawodów (choć np. /astronaute/ jest masculin et féminin identiques – ciekawostka). I tak samo używali ich w latach 70. zeszłego wieku.
   2.   No ale przecież w Stanach nie ma feminatywów! No nie ma :) Nie ma też maskulatywów. Albo neutratywów. W języku angielskim rzeczowniki nie są „obarczone” rodzajami (żeńskim, męskim, nijakim/neutralnym), co już było na tym Forum opisywane wielokrotnie. Użytkownicy tego języka przypisują nazwom zaimki, np. /apple/ to /it/, /surgeon/ może być zarówno /he/, jak i /she/. Wiem, że ten koncept wydaje się czasami dziwny, więc lubię go tłumaczyć w ten sposób: to tak, jakby wszystko było neutralne, wszystko było słońcem, ziarnem, jabłkiem itp.
Feminatywy typu /actress/ czy /waitress/ to trochę sztuczne dla tego języka twory (wpływy francuskie?), z którymi trudno się niektórym utożsamiać w sytuacji, gdy /actor/ czy /waiter/ nie są maskulatywami, a dotyczą wszystkich w danej grupie zawodowej. Angielski pod tym względem jest cudownie inkluzywny.
No ale skoro nie mają feminatywów, to jednak /chirurg/, prawda?
I tu wchodzi myślenie totalnie abstrakcyjne: nie mają feminatywów, nigdy nie mieli z nimi problemu (jak my w Polsce), więc w hipotetycznych Stanach z lat 70. odwzorowanych na naszą rzeczywistość językową być może bliżej by im było do francuskich określeń niż naszych (w analogicznej Polsce, w latach 70.)? Nie wiem, teoretyzuję :)

Współczesny polski daje nam możliwość stosowania feminatywów na dużo szerszą skalę. Dlaczego? Bo są potrzebne:
- kwestia precyzji językowej --> łatwo to zaobserwować na bardzo specyficznych przykładach: nikt nie nazwałby mnie /małżonkiem/, nikt nie powiedziałby o Marii L, że jest /piosenkarzem/
- zgadzam się też z argumentem, że język kształtuje rzeczywistość; dla dzisiejszej małej dziewczynki zainteresowanej nauką bycie /naukowczynią/ otwiera możliwości osiągania sukcesów na tym polu --> bo może, bo to niezarezerwowane tylko dla chłopaków; eksperyment myśleniowy „odwrotny” zrobił Maciej Makselon, gdy zamiast maskulatywów w opisie swoich funkcji użył feminatywów; („Drogie Użytkowniczki tego Forum!” ;) )

A oprócz tego, co ciekawe i żeby nie było zbyt różowo, wyjadę teraz z dość niepopularną opinią:
uważam, że feminatywy niestety mają swój efekt uboczny, który rykoszetem wali po inkluzywności, a polega na tworzeniu podziałów społecznych (i nie, nie chodzi o to, że „Wy jesteście przeciw, a my jesteśmy za”); chodzi konkretnie o sytuację liczby mnogiej. Zaczynamy mieć /czytelników i czytelniczki/, a może nawet lepiej /czytelniczki i czytelników/. W sytuacji, gdy dążymy do optymalnej inkluzywności w języku, mamy tutaj pewien clash :(
Jestem idealistką, chciałabym mieć komfortową sytuację a la to, co w krajach anglojęzycznych. Chciałabym widzieć zamiast feminatywów i maskulatywów rozłącznie – neutratywy. Ale nie czarujmy się: jakie neutratywy? Jak by takie stworki miały wyglądać? Zamiast /nauczyciela/ i /nauczycielki/ --> /nauczy-co?/… No właśnie :( Sztuczne twory, które nie mają zastosowania w naszym języku: nauczycielo, nauczycielum, nauczycielu, nauczycielun? Pal licho same nazwy, a odmiana? Odmiana będzie według rodzaju męskiego, no przecież :D
Ktoś powie: a osobatywy? Tak, dużo lepiej, ale nawet one mają swoje ciemniejsze strony. /Osoba nauczycielska/… /Nauczycielski/ to może być pokój, dziennik, nawet długopis… Poradnia w tym temacie (niezrównany Adam Wolański):
https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/Tzw-osobatywy-przymiotnikowe-i-imieslowowe;23703.html
Osobatywy – przyjmijmy – sprawdzają się w liczbie mnogiej dużo lepiej. Lub w sytuacjach bardzo ogólnych. Martha z naszego komiksu nie może w przytoczonym przez @Midara dymku zostać /osobą chirurgiczną/ czy też… /chirurgizującą/? Chyba nie potrzebuję rozwijać tematu.

Jeśli ktoś ma jakieś lepsze pomysły, jak idealnie wybrnąć z tej sytuacji, zapraszam do dyskusji. Ja mówię pas i trochę zgodnie z zasadą: jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma, przyjmuję feminatywy jako najlepsze z możliwych (najgorszych?) rozwiązań (vide punkty, dlaczego są potrzebne).

Jaki problem z feminatywami po wojnie, o co chodzi? Dla niezorientowanych: notujemy słownikowo (tu poproszę chętnie o pomoc @Koalara w celu weryfikacji) wybrane („dziwnie” brzmiące dziś) feminatywy przed wojną, np. nasza ulubiona /gościni/, a później już, po wojnie… jakby mniej. I teraz tak: nie, nie mam wiedzy, w jakim zakresie były one stosowane, w jakich grupach społecznych, czy może lokalnie, czy nie; zakładam, że skoro notują je te dawne słowniki, to jednak się pojawiały. Czy tylko w piśmie? Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie; jak na razie, nie udało mi się dotrzeć do źródeł pokazujących, że było tak vs. inaczej. Komuś na tyle zależało, aby je wyrugować z języka polskiego, że współcześnie nie jesteśmy chyba nawet w stanie dokładnie odtworzyć, jak było przed wojną w jakich zakresach używania tych słów. Jeśli ktoś ma konkrety w tej kwestii, zapraszam.

No ale w końcu /chirurżka/ czy jednak /chirurg/?
A spójrzcie w stopkę komiksu. W zespole tłumaczeniowo-redaktorsko-korektorskim ile macie kobiet? Bardzo się cieszę, że ten zespół jest tak bogaty osobowo. To naprawdę dobry trend – wiele różnych wrażliwości zderzonych ze sobą. Ufam, że są to osoby profesjonalnie zajmujące się tekstem (czytam dzieciowe komiksy Egmontu, zdarzają się błędy, ale w porównaniu z niektórymi innymi wydawcami jest naprawdę dobrze). Myślę, że dopóki nie zdamy sobie sprawy z tego, że tekstami w komiksach zajmują się też (albo przede wszystkim) kobiety, dopóty będziemy toczyć dyskusje, które niestety nie prowadzą do rozwiązań satysfakcjonujących wszystkich. Bezowocne jakby?…

Czy ja sama dałabym /chirurżkę/ w tym miejscu?
Daliśmy wspólnie z tłumaczem w CE maginię i biolożkę, i genetyczkę. Nikt się nie skarżył :)

Dziękuję za uwagę wszystkim, którzy dotrwali do końca. Wyczerpałam swój limit na produkowanie się na Forum (kosztem snu) na tydzień  ;D
Egmont NIE SPONSOROWAŁ TEGO POSTU! :D

Offline Bazyliszek

Odp: Tłumaczenia komiksów vol. 2
« Odpowiedź #46 dnia: Nd, 29 Wrzesień 2024, 06:40:59 »
Jasne, że feminatywy istnieją. Tyle, że słowa chirurżka czy cyborgini strasznie mi zgrzytają podczas lektury komiksu. No i wracamy do 2017 roku. Czyli stworzenie słowa "gościnka" w 2 tomie SBM przez pana Jankowskiego, było prawidłowe. ;)

Offline Murazor

Odp: Tłumaczenia komiksów vol. 2
« Odpowiedź #47 dnia: Nd, 29 Wrzesień 2024, 09:55:29 »
A spójrzcie w stopkę komiksu. W zespole tłumaczeniowo-redaktorsko-korektorskim ile macie kobiet? Bardzo się cieszę, że ten zespół jest tak bogaty osobowo. To naprawdę dobry trend – wiele różnych wrażliwości zderzonych ze sobą.
Zgadzam sie co do roznorodnosci, bo mozna spojrzec na problem z wielu stron, ale w stopce jest 1 mezczyzna i 4 kobiety. Gdzie to bogactwo osobowe? Nie znam tych osob, ale wydaje mi sie, ze latwo mozna "zakrzyczec" takiego rodzynka (czy to pojedyncza kobieta, czy mezczyna). Przypomina mi sie ten mem, rownosc jest wtedy gdy kobiety maja lepiej :P



A i redaktor (nie redaktorka!) serii, jak to ???

Offline Szekak

Odp: Tłumaczenia komiksów vol. 2
« Odpowiedź #48 dnia: Nd, 29 Wrzesień 2024, 10:49:39 »
Przecież ostatnio było na forum pisane, że większość kobiet nie chce feminatywów... to zdecydujcie się... albo zastanówcie się nad tym, że może czas podejść dla odmiany do sprawy merytorycznie?
Piękno jest w oczach patrzącego.

Offline starcek

Odp: Tłumaczenia komiksów vol. 2
« Odpowiedź #49 dnia: Nd, 29 Wrzesień 2024, 11:03:24 »
"Jedyną poprawną formą jest doktor. "Doktór" funkcjonuje w gwarach, jednak nie jest to zapis przyjęty za wzorcowy"
Okazuje się, że jednak sprawa nie jest taka zero-jedynkowa.  ;)
  Użycie tego wariantu mianownika w znaczeniu „doktor, lekarz” jest potępiane przez Wielki słownik poprawnej polszczyzny pod redakcją A. Markowskiego, jednak nie przez Słownik poprawnej polszczyzny pod redakcją W. Doroszewskiego, który jedynie stwierdza, że ów wariant zwykle odnosi się do znaczenia „doktor, lekarz”, ani nie przez Słownik języka polskiego pod redakcją tegoż.

Feminitywy są akceptowane jeśli przechodzą łatwo w wymowie, śmiem twierdzić. Redaktorka nie brzmi tak obrazoburczo jak mistrzyni skalpela w swojej francuskiej kalce językowej, nie?

 
Za każdym razem, gdy ktoś napisze: 80-ych, 70-tych, 60.tych, '50tych - pies sra na chodniku w Tychach.

Offline Szekak

Odp: Tłumaczenia komiksów vol. 2
« Odpowiedź #50 dnia: Nd, 29 Wrzesień 2024, 12:06:46 »
Wcześniejszy cytat był pierwszym który mi wyskoczył, po twojej odpowiedzi dokładniej zweryfikowałem sprawę i wygląda to tak, że 90% źródeł podaje jako jedyną słuszną pisownię "doktor". Trafiłem nawet na tekst, z którego wynika, że pewien językoznawca musiałby się rozstać z żoną gdyby użyła przy nim formy "doktór". W związku z tym sprawa jest dla mnie wciąż zero-jedynkowa.
Piękno jest w oczach patrzącego.

Offline Sędzia

Odp: Tłumaczenia komiksów vol. 2
« Odpowiedź #51 dnia: Nd, 29 Wrzesień 2024, 12:53:57 »
Jeśli ktoś ma jakieś lepsze pomysły, jak idealnie wybrnąć z tej sytuacji, zapraszam do dyskusji. Ja mówię pas i trochę zgodnie z zasadą: jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma, przyjmuję feminatywy jako najlepsze z możliwych (najgorszych?) rozwiązań (vide punkty, dlaczego są potrzebne).

Lepsze pomysły:

1) zostawić tak jak jest i zmiany w tłumaczeniach wprowadzać dopiero gdy dany feminatyw się powszechnie przyjmie, np. lekarka

2) jeśli ktoś czuje koniecznie potrzebę wprowadzania większej ilości feminatywów (nawet tych, które nie przyjęły się jeszcze powszechnie) to wprowadzać, ale nie te, które brzmią karykaturalnie.

Problem w kwestii feminatywów polega na tym, że choć wprost tego nie wyartykułowano - postawiono jeszcze jedną tezę - że kwestia feminatywów jest istotna. O ile nikt nie ma wątpliwości, że feminatywy są potrzebne, tam gdzie pasują (lekarka) to mało kto uważa za szczególnie istotne by pchać je wszędzie, nawet tam gdzie jest to karykaturalne (gościni, chirurżka). Jest to więc, w zasadniczej mierze, uszczęśliwianie na siłę.

Offline starcek

Odp: Tłumaczenia komiksów vol. 2
« Odpowiedź #52 dnia: Nd, 29 Wrzesień 2024, 13:08:02 »
Wcześniejszy cytat był pierwszym który mi wyskoczył, po twojej odpowiedzi dokładniej zweryfikowałem sprawę i wygląda to tak, że 90% źródeł podaje jako jedyną słuszną pisownię "doktor". Trafiłem nawet na tekst, z którego wynika, że pewien językoznawca musiałby się rozstać z żoną gdyby użyła przy nim formy "doktór". W związku z tym sprawa jest dla mnie wciąż zero-jedynkowa.

Zero-jedynkowe są rozwiązania 100%, a twoje stanowisko wrzuca jeszcze do kosza inne słowniki PWN-u (akurat mam je na półce, to zweryfikowałem), czyli Wielki Słownik Ortograficzny i Inny Słownik Języka Polskiego z początków tego stulecia. 

EOT.
Pilotka w pilotce.


« Ostatnia zmiana: Nd, 29 Wrzesień 2024, 13:12:22 wysłana przez starcek »
Za każdym razem, gdy ktoś napisze: 80-ych, 70-tych, 60.tych, '50tych - pies sra na chodniku w Tychach.

Offline xanar

Odp: Tłumaczenia komiksów vol. 2
« Odpowiedź #53 dnia: Nd, 29 Wrzesień 2024, 13:14:23 »
Maja babka mieszkająca 15km od centrum Warszawy, mówiła doktór za to gościni, detektywka itp. w życiu nie słyszałem, oczywiście do pewnego momentu.

Tu jest taki artykuł odnośnie - aktor / aktorka, ale to można przełożyć na inne zawody.
https://www.backstage.com/magazine/article/actor-vs-actress-76531/

W latach 1700, powstał termin aktorka aby oddzielić kobiety i mężczyzn w zawodach zdominowanych przez mężczyzn zakładam, że u nas było podobnie.

Tutaj takie cytaty:

Cate Blanchett has said, “I have always referred to myself as an actor. I am of the generation where the word actress was used almost always in a pejorative sense. So I claim the other space.

Whoopi Goldberg told The Guardian: “An actress can only play a woman. I'm an actor—I can play anything.”

Na koniec tego artkułu jest:
Nie wiesz kiedy użyć aktor lub aktorka ? Niezależnie od roli jaką gra właściwym terminem będzie aktor. Wycofanie słowa aktorka promuje równość co oznacza, że osoby odmienne płciowo mogą zajmować się tą samą sztuką bez piętna i stereotypów.

Rozumiem, ze u nas ci oświeceni obrońcy femintaywów odkopują stare od dawana nie używane oraz tworzą nowe, które brzmią po prostu śmiesznie, aby tworzyć podziały między kobietami i mężczyznami.

Czy to znaczy, że jesteśmy "100 lat za Murzynami" ?
Twój komiks jest lepszy niż mój

Offline Szekak

Odp: Tłumaczenia komiksów vol. 2
« Odpowiedź #54 dnia: Nd, 29 Wrzesień 2024, 13:27:01 »
Jakbyś zareagował jakby ktoś niechacy tworzyć podziałów nazwał cie forumowiczką? No po prostu przyjął formę żeńska, żeby traktować wszystkich rowno.
Piękno jest w oczach patrzącego.

Offline Cornelius

Odp: Tłumaczenia komiksów vol. 2
« Odpowiedź #55 dnia: Nd, 29 Wrzesień 2024, 13:40:15 »
1) zostawić tak jak jest i zmiany w tłumaczeniach wprowadzać dopiero gdy dany feminatyw się powszechnie przyjmie, np. lekarka

Gdzie zaczyna się i kończy ta "powszechność" i z jakiego powodu tłumaczenia komiksów są od niej oddzielne? Czy pojawianie się takich form w różnych kontekstach nie jest czasem częścią tego upowszechniania?

2) jeśli ktoś czuje koniecznie potrzebę wprowadzania większej ilości feminatywów (nawet tych, które nie przyjęły się jeszcze powszechnie) to wprowadzać, ale nie te, które brzmią karykaturalnie.

Dla jednych brzmią karykaturalnie, dla innych nie. Wątpię, że tłumacz zdecydował się na użycie takich a nie innych form ze względu na ich domniemaną "karykaturalność".

Offline xanar

Odp: Tłumaczenia komiksów vol. 2
« Odpowiedź #56 dnia: Nd, 29 Wrzesień 2024, 13:41:26 »
Jakbyś zareagował jakby ktoś niechacy tworzyć podziałów nazwał cie forumowiczką? No po prostu przyjął formę żeńska, żeby traktować wszystkich rowno.

No to przyjmujmy jedną formę, może być żeńska, nijaka czy osoba forumowa i zakończymy ten temat.

Jakby wcześniej istniał detektyw, to wołałbym być kobietą detektyw niż detektywką, tak samo jak ministrem a nie ministrą, misterką czy jak one tam sobie powymyślały, tak samo jest z posłem a nie poślicą, zresztą takie terminy raczej nie występują np. w ślubowaniu np. na posła.

Tak na marginesie dlaczego w Egmoncie panują takie nierówności:



Żądam parytetów !!! To co się dzieje w tej redakcji nie przystoi standardom jakie panują 2024 r.
« Ostatnia zmiana: Nd, 29 Wrzesień 2024, 13:45:24 wysłana przez xanar »
Twój komiks jest lepszy niż mój

Offline Sędzia

Odp: Tłumaczenia komiksów vol. 2
« Odpowiedź #57 dnia: Nd, 29 Wrzesień 2024, 14:23:19 »
Gdzie zaczyna się i kończy ta "powszechność" i z jakiego powodu tłumaczenia komiksów są od niej oddzielne? Czy pojawianie się takich form w różnych kontekstach nie jest czasem częścią tego upowszechniania?

Generalnie chodzi o to, jak ludzie na mieście i na wsi do siebie gadają. I nie, jedna osoba w szpitalu mówiąca "chirurżka" wiosny nie czyni.

Tłumaczenia komiksów nie są od tego oddzielne i dlatego moim zdaniem nie powinno sięgać po słownictwo, którego ludzie normalnie nie używają. Problem polega na tym, że część tłumaczy/redaktorów postanowiła nieść kaganek oświaty i uszczęśliwić czytelników feminatywami. I oczywiście są przypadki gdy jest to zupełnie naturalne (lekarka) i są też przypadki, gdy brzmi to karykaturalnie.

Cytuj
Dla jednych brzmią karykaturalnie, dla innych nie. Wątpię, że tłumacz zdecydował się na użycie takich a nie innych form ze względu na ich domniemaną "karykaturalność".

Jasne, to tak jak ze sztuką współczesną. Są ludzie, którzy się nią zachwycają, natomiast większość normalsów uważa, że to co do zasady zwykłe gówno i uważa że sztukę tworzył Michał Anioł.
A co do drugiego zdania - nie no, oczywiście że nie. Tłumacz wpychający karykaturalne feminatywy nie używa ich ze względu na ich karykaturalność tylko pomimo jej. Przyczyny są natury ideologicznej ("feminatywy są w języku polskim potrzebne").
« Ostatnia zmiana: Nd, 29 Wrzesień 2024, 14:26:21 wysłana przez Sędzia »

Offline Szekak

Odp: Tłumaczenia komiksów vol. 2
« Odpowiedź #58 dnia: Nd, 29 Wrzesień 2024, 14:55:05 »
Ludzie na mieście i wsi gadają tak, że bynajmniej to przynajmniej. Jestem za tym, żeby tlumacze uwzględniali to w tłumaczeniach. Ahoj!
Piękno jest w oczach patrzącego.

Offline Sędzia

Odp: Tłumaczenia komiksów vol. 2
« Odpowiedź #59 dnia: Nd, 29 Wrzesień 2024, 14:58:16 »
Ludzie na mieście i wsi gadają tak, że bynajmniej to przynajmniej. Jestem za tym, żeby tlumacze uwzględniali to w tłumaczeniach. Ahoj!

U mnie tak nie gadają, ale to pewnie zależy od tego gdzie bywasz i z kim się zadajesz (j/k)

A tak serio, to te chirurżki czy gościnie to właśnie takie bynajmniej.