Ja również nie rozumiem tego darcia szat o folie. Zamawiam sporo od timofa, głównie z księgarni internetowych, i jakoś nie mam problemu ze stanem komiksów. Jak mi Mutafukaz doszło rąbnięte, to tylko z powodu wrzucenia go do niedopasowanego kartonu przez księgarnię.
A dodam, że nie tylko timof z kurcem mają tak dziwne pomysły, ale także rzesza (hehe) wydawnictw zagranicznych, tak dla przykładu z głowy wymienię fantagraphics, drawn&quarterly, New York review of comics, Pantheon, Cornélius, l'association, atrabile, frémok, ça et là, misma, coconino. To nie jest wizja komunizmu, niestety, a zwyczajna praktyka. Osobiście nie mam nic przeciwko folii, zawsze jakieś dodatkowe zabezpieczenie, ale musiałoby mi ostro odwalić, żeby w imię krucjaty przeciwko mikroobiciom, których wykrycie wymaga mikroskopu, masowo bojkotować tytuły najciekawszego ostatnio wydawcy, o jednej z bardziej zróżnicowanych ofert na rynku.
A poza tym uważam, sprawa foliarska powinna zostać zniszczona, a timofa lepiej dręczyć zachęcaniem do wznowienia Zagubionych dziewcząt, bo to, moim skromnym zdaniem, arcydzieło.