Ten "cyrkowy" model sprzedaży, o którym piszemy w niewłaściwym wątku, nazywany czasami również patologią, jest po prostu modelem sprzedaży opartym o silną fanbazę, specyficzne tytuły oraz w dużej mierze sentyment (nawet jeśli nie bezpośredni).
Mamy tu pewnie do czynienia z przesunięciem bardziej w stronę 10-90 w regule Pareto, a może nawet 5-95. Nie ma nacisku na zwiększenie dostępności produktów, czyli szeroką dystrybucję, w przypadku której niestety trzeba się borykać z patologicznym (w ocenie mojej własnej i wielu innych wydawców również) modelem korozji ceny okładkowej: rabaty sięgające 50-60% ceny okładkowej dla dystrybutorów.
Jest za to nacisk na komunikację z nabywcą, na ciągły dialog z czytelnikiem, bo taki jest czytelnik sentymentalny; tego oczekuje od wydawcy. Sentyment jest przepięknym motorem napędowym do zakupu, pozwalającym pomijać "obiektywnie postrzeganą" (nie ma czegoś takiego w przypadku fabuły i rysunków komiksów jako wytworów artystycznych) jakość produktów; świetnym przykładem - seria
Thorgal. Na pewno są wśród nas osoby, które nadal kupują kolejne odcinki.
I oczywiście można jak najbardziej burzyć się, że jak to, dlaczego ten wydawca ma taki model, w którym moje zaangażowanie jako czytelnika w zakup i komunikację z wydawcą ma być tak wysokie; ale może warto się wtedy zastanowić, czy na pewno jest się targetem tych tytułów, czy na pewno one są dla mnie jako czytelnika.
Bo jeśli ktoś krzyczy o patologii, tylko po to, żeby krzyczeć, a tak naprawdę nie jest klientem "patologicznego" SL, to... no właśnie

Ta dyskusja już była, dlatego pozwalam sobie powiedzieć: "tak, już o tym było, nie mówicie nic nowego"

Proponuję przenieść tę część do odpowiedniego wątku.