Doceniam starania Taurusa i widzę, że próbują naprawić swój błąd, ale mnie stracili.
Nie wchodzę w nowe serie. Pojawiły się nowe wydawnictwa, inne rozszerzyły portfolio tytułów, jak nie przeczytam nic od Taurusa, to nic się nie stanie. Zwłaszcza, że po latach trzymania ręki na pulsie genialnych tytułów (Locke&Key, Ekho, Lazarus), stracili dyg. Okko fabularnie jest słabe (jeżdżą po świątyniach i okazuje się, że to nie ta, żenada), z Dorrisona próbują zrobić nazwisko o potędze, ale to też się nie udaje. Zdziwiony byłem, że stracili największe hity rynku frankofońskiego, o które kiedyś powinni powalczyć, jak Złoty Wiek na rzecz Timofa, Last Man na rzecz NSC, czy genialny BLAST na rzecz Mandioki. Niestety Terre i Aristophania to nie są tytuły z tej samej ligi, co trzy poprzednio wymienione, czy taurusowe hity z poprzednich lat. Ok, Zwierzęcy Zamek jest spoko.