A czy ja napisałem w jakim czasie? Egmont w miesiąc, NSC w kwartał, a Studio Lain w rok (acz Studio nakłady znacznie mniejsze).
Ależ ja się nie czepiam (jeśli tak to zabrzmiało, to przepraszam), jedynie zastanawiam się, jak analizować potencjał i domniemany rozwój rynku, jeśli duże sieci księgarskie są dostępne praktycznie jedynie dla międzynarodowych korporacji typu Egmont, który może sobie wynegocjować warunki, albo NSC, który dysponuje własną siecią księgarni.
To jakaś sztuczna struktura, bazująca na bardzo przypadkowych czytelnikach, często nieświadomych nie tylko szerszej oferty, ale i alternatywnych, znacznie tańszych możliwości zakupu.
OK, przyjmijmy, że taki model pozwala na zbudowanie portfolio 10-20 tytułów ze sprzedażą powyżej 2K, pytanie, jak bardzo trwały jest ten model i czy świadczy o rozwoju/rozbudowie rynku, czy jedynie o rosnącej liczbie salonów empik, które łatwiej docierają do przypadkowego czytelnika?