Ale najgorsze, najgorsze dla mnie jest, że Lasy Państwowe tną na potęgę, trzebią nasze środowisko
Tylko to jest nieprawda, która była już tu prostowana, co wcale nie przeszkadza powielać ją po raz enty. Wycinka:
Rok 2015 (ostatni rządów PO): pozyskano 36,5 mln m3 grubizny.
Rok 2016 (pierwszy rządów PiS): pozyskano 37,4 mln m3 grubizny.
Więc, jak widać, poziom zbliżony.
Ale mamy rok 2017 - rok, w którym wichura wykarczowała sporo lasów, więc konieczne było usunięcie drewna (tego się nie zrobi w jeden rok). I tu nastąpił wzrost:
2017 - 40,6 mln m3
2018 - 41,6 mln m3.
Po czym pozyskiwanie drewna zaczęło wracać do normy:
2019 - 38,9 mln m3
2020 - 36,6 mln m3.
Czyli, jak widać, po usunięciu drzew wykarczowanych przez wichurę, pozyskiwanie drewna wróciło do poziomu z czasów poprzedniego rządu.
Co warto dodać, od lat 90. zaczyna się wycinka lasów sadzonych na początku PRL, stąd jest systematyczny wzrost wycinki, np. w 2007 roku (ostatni rok poprzednich rządów PiS), wycięto tylko 32,3 mln m3 grubizny. Za rządów PO doszło to do poziomu 36,5 mln m3 i ten poziom (wyjąwszy lata po nawałnicy) się utrzymuje.
Bzdurą jest też kolejna głoszona teza, o "trzebieniu środowiska" i to na potęgę. Tnie się lasy gospodarcze, sadzi inne lasy gospodarcze i poziom zalesienia Polski regularnie rośnie - z 21 proc. w 1945 r. do 29,6 proc. w 2018, by przekroczyć 30% w 2020 roku.
Szekak
Wróżenia z fusów od przedstawicieli branży meblowej i pokrewnych bym sobie odpuścił - ich interesem, jest jak najmniejszy eksport, bo to zaniży im ceny surowca.