Też mam takie wrażenie. Egmont jeszcze wydaje w miarę (bez opóźnień i nie zmniejszając specjalnie ilości tytułów), choć ostatnio coraz więcej byle czego, ale inne wydawnictwa zdają się mieć coraz większy problem z dostępem do drukarni. Nie mówiąc już o druku na offsecie, po który niektórzy wydawcy sięgają często gęsto.
Sięgali do tej pory. A jak będzie w najbliższej przyszłości, to zobaczymy.
Być może wśród podmiotów używających papieru do produkcji swoich dóbr, trwa jakaś zakulisowa walka o ten surowiec, której my zwykli ludzie nie jesteśmy świadomi. A w takiej sytuacji jak zwykle duży może więcej. Egmont jest największy, daje najwyższe zamówienia drukarniom, więc ma pierwszeństwo. Po tych dwóch latach nagle ich decyzja o sprzedaży działu Książki, nie wydaje się już taka głupia. Bo po co byli by im ci ludzie, skoro nie byłoby na czym drukować?

Przykro mi, że dożyłem takich czasów, że upiorna przeszłość wraca. Przecież tak właśnie było w PRL - nie było problemu ze sprzedażą wydrukowanych rzeczy, bo książki i komiksy (brak internetu, brak atrakcyjnej tv, cenzura itp.) szły bardzo dobrze. Był za to problem by uzyskać odpowiedni przydział papieru.
W dobrych czasach mniejsze wydawnictwa nie przejmowały się tym, że są mali, bo miały swobodny dostęp do surowców i kwestią istotną było tylko dotarcie do klienta. A teraz nie dość, że papieru zabrakło, to jeszcze dostali szoty w postaci wzrostu cen energii i pozostałych kosztów. Mucha opóźnia Wolverine przez brak papieru, to nawet nie myślę co tam się dzieje u Timofa, Screen, Ongrys itd.