Niesamowite. Czytam tę dyskusję i nie wiem skąd wziąłeś te teorie o obniżaniu nakładu, gdzie niby ktoś to napisał? Przecież od początku koalar,a potem mruk, pisali, że skoro koszt licencji to procent od ceny okładkowej, to obniżenie ceny okładkowej, ale też rabatu, aby wydawca na obniżce ceny nie był stratny, spowoduje obniżenie kosztu licencji. Ponieważ hurtownie nie zgodzą się na dystrybucję towaru, jeśli nie dostaną standardowego upustu (ok. 50% jeśli dobrze pamiętam) a nie mogą takiego dostać, bo w naszym przykładzie cena poszła w dół ale też rabat, to wydawca musiałby ograniczyć dystrybucję do sklepów komiksowych i swojego własnego sklepu internetowego. To wszystko są oczywiście rozważania czysto teoretyczne, ale nie rozumiem dlaczego nie potrafisz przyznać się do błedu, tylko wmawiasz innym, że napisali coś, czego nie napisali...
I wtedy wjeżdza Szymon Holcman, cały na biało…
Jak dla mnie post Holcmana wszystko wyjaśnił i spowodował, że dalsza dyskusja nie ma sensu, ale widać się myliłem...
To teraz skup się (o ile to możliwe), bo jesteś kolejnym dyskutantem, który jedzie po bandzie, manipulując na maksa.
1. Podstawą zasugerowane tutaj obniżki ceny okładkowej jest ominięcie jednego z elementów systemu dystrybucji, czyli hurtowni. Co (jak słusznie zauważył Mruk) znacząco ogranicza nakład (optymistycznie założył 500 egz.) i skazuje wydawcę na kilka (?) punktów sprzedaży. Sprzedaż bezpośrednia u wydawcy (którą właśnie zasugerowałeś) to dodatkowe koszty przesyłki, które (dla nabywcy) podniosą znacząco cenę.
Cała ta koncepcja opiera się w dodatku na założeniu, że wydawca dogada się z Gildią na 20% marży od ceny okładkowej.
CZEGO W TYM NIE ZROZUMIAŁEŚ, ŻE JAK POMIJASZ HURTOWNIE, TO MUSISZ OBNIŻYĆ NAKŁAD?!
2. Kolejny element tej „koncepcji” to niezły wał, czyli obniżenie ceny okładkowej w celu zapłacenia niższej licencji.
I tutaj znowu, Mruk wychodzi z POZORNIE słusznego założenia, że większość licencji to procent ceny okładkowej.
Tyle tylko, że ten procent nie jest stały!
Jeśli przyjdziesz do licencjodawcy i przedstawisz mu wyliczenia, które celują w mikroskopijny nakład, to licencja idzie w górę, albo poprzez procent od ceny okładkowej, albo przez konkretną kwotę za licencję!
3. I kolejna manipulacja, bo cały ten „pomysł” nie jest niczym innym, jak wydaniem kolekcjonerskim (mamy w kraju kilka takich wydawnictw) tyle tylko, że z jakąś „odwróconą logiką”.
4. Tak, Szymon wchodzi „cały na biało” i potwierdza, że NORMALNIE licencja jest NAJCZĘŚCIEJ udzielana na procent od ceny okładkowej, ale (o czym nie wspomniał) dotyczy to kalkulacji (którą widzi udzielający licencji) dla NORMALNEGO NAKŁADU i SYSTEMU DYSTRYBUCJI, a nie jakiś wałów i manipulacji.
CZEGO JESZCZE NIE ZROZUMIAŁEŚ?
