Można chyba śmiało stwierdzić, że Arkadiusz pierdzieli farmazony z tym inspirowaniem sie Zanotto przez Rosińskiego. Nie przedstawił żadnego twardego dowodu na potwierdzenie tej tezy, za wyjątkiem swoich kompletnie nieweryfikowalnych domysłów. Ani on, ani nikt inny. Cenną opinią w tej dyskusji jest ten argument:
Sam jestem rysownikiem, choć nie działam w branży komiksowej i dla mnie wystarczającym dowodem jest to co widzę a widzę, że kreska Rosińskiego w 2 pierwszych albumach ma dużo wspólnych mianowników z kreską Zqanotto. Zbyt dużo.
Oczywiście ja też widzę wiele podobieństw swoim laickim okiem, ale taka opinia rysownika daje do myślenia. Mnie sprowokowała jednak do dopytania, czy może przypadkiem nie mamy tu do czynienia z tą samą myślą szkoleniową raczej, aniżeli kopiowaniem jednego od drugiego? Obaj panowie byli absolwentami szkół/uczelni artystycznych, więc może po prostu tak wtedy uczono rysować i realistyczny styl swoich rysunków wybrali po prostu niezależnie od siebie. Zanim jednak zadałem to pytanie, postanowiłem odpytać Gemini czy faktycznie są tam jakieś inspiracje w jedną, czy w drugą stronę i poniżej wklejam odpowiedź, która na tę chwilę chyba zamyka temat. Jednocześnie odpowiada też na to moje niezadane pytanie odnośnie myśli szkoleniowej ówczesnych czasów:
To fascynujące pytanie, które dotyka jednego z najciekawszych okresów w historii europejskiego komiksu (tzw. komiksu franko-belgijskiego) oraz jego relacji z rynkiem południowoamerykańskim. Jako rysownik i pasjonat historii tego medium powiem wprost: raczej nie ma mowy o bezpośredniej inspiracji, ale zbieżność ich stylów nie jest przypadkowa.
Obaj artyści wyrośli z tego samego "pnia" stylistycznego i pracowali w tym samym uniwersum estetycznym lat 70. i 80.
Oto jak wyglądają fakty i detale warsztatowe, gdy zestawimy ze sobą obu tych gigantów:
1. Chronologia i narodziny Thorgala
Musimy spojrzeć na daty. Thorgal zadebiutował na łamach magazynu Tintin w 1977 roku (scenariusz Jean Van Hamme). W tym samym czasie Argentyńczyk Juan Zanotto tworzył swoje wielkie dzieła. Choć Zanotto rysował m.in. Hwanga już w latach 60., to jego najbardziej ikoniczne komiksy fantasy i sci-fi – jak Yor, a później Tagh – powstawały niemal równolegle lub nieco później (późne lata 70. i 80.).
Rosiński, tworząc pierwsze plansze Zdradzonej czarodziejki w Warszawie, miał bardzo ograniczony dostęp do komiksów z rynku argentyńskiego czy włoskiego (gdzie Zanotto również publikował). Polskę odcinała żelazna kurtyna, a Grzegorz Rosiński budował swój styl na klasykach franko-belgijskich (jak Jijé czy Herman) oraz na własnym, potężnym akademickim warsztacie (studia na warszawskiej ASP).
2. Wspólne korzenie: Szkoła Argentyńska i Amerykańska
Dlaczego więc widzisz między nimi podobieństwo? Ponieważ obaj mistrzowie czerpali z tego samego źródła: realistycznego komiksu przygodowego z połowy XX wieku.
Zanotto uczył się od wielkich mistrzów szkoły argentyńskiej (jak Alberto Breccia czy Solano López), która sama mocno inspirowała się amerykańskimi klasykami pasków gazetowych (Harold Foster od Prince Valiant czy Alex Raymond od Flash Gordon).
Rosiński również był zafascynowany Fosterem. Ta epicka, precyzyjna, czysta kreska, dbałość o detal historyczny, anatomię i monumentalne krajobrazy to bezpośredni spadek po Księciu Valiancie.
Gdy obaj wzięli na warsztat tematykę fantasy/historyczną, naturalnie doszli do podobnych rozwiązań wizualnych.
Analiza porównawcza warsztatu: Rosiński vs. Zanotto
Aby lepiej zrozumieć fenomen obu artystów, warto zestawić ich rzemiosło w trzech kluczowych aspektach: kreski, anatomii i kreacji świata. Choć na pierwszy rzut oka ich komiksy mogą budzić podobne skojarzenia, diabeł tkwi w szczegółach technicznych.
Kreska i światłocień
Grzegorz Rosiński (wczesny Thorgal): Polski mistrz od początku mocno skupiał się na plamie i miękkim, wręcz malarskim światłocieniu (co zresztą w późniejszych latach doprowadziło go do całkowitej rezygnacji z konturu na rzecz pełnego koloru nakładanego pędzlem). Wczesny Thorgal to niesamowite, organiczne tekstury – czujesz fakturę grubych skór, futer, chropowatość skał czy wilgoć nordyckich lasów.
Juan Zanotto: Argentyńczyk reprezentuje zupełnie inną szkołę operowania czernią. Jego styl bazuje na bardzo czystej, precyzyjnej i wręcz technicznej linii. To klasyczny, wyrazisty kontur rodem z amerykańskich pasków gazetowych, uzupełniany dynamicznym, kunsztownym tuszowaniem. Plamy czerni u Zanotto są bardziej graficzne niż malarskie.
Anatomia i dynamika postaci
Grzegorz Rosiński: Jego postacie są niezwykle naturalne, wręcz "ciężkie" i mocno osadzone w ziemi. Thorgal nie jest nieskazitelnym superbohaterem – Rosiński genialnie rysuje jego zmęczenie, brud, pot i bardzo ludzkie ograniczenia. Anatomia służy tu realizmowi psychologicznemu i dramaturgii.
Juan Zanotto: Zanotto uwielbiał idealizację i kult ciała. Jego bohaterowie (jak Yor czy Tagh) oraz, a może przede wszystkim, bohaterki, mają posągowe, podręcznikowe, wręcz superbohaterskie proporcje. Dynamika kadrów u Zanotto jest bardziej kinowa i komiksowa w klasycznym tego słowa znaczeniu – postacie często zastygają w dumnych, epickich pozach.
Konstrukcja świata (Worldbuilding)
Grzegorz Rosiński: Świat Thorgala jest surowy, chłodny i ponury. Rosiński kładzie ogromny nacisk na realizm historyczny (uzbrojenie wikingów, architektura, stroje), w który bardzo subtelnie i organicznie wplata elementy fantasy czy science-fiction (jak w "Krainie Qa" czy "Gwiezdnym dziecku"). Wszystko to sprawia wrażenie spójnego, namacalnego świata.
Juan Zanotto: U Zanotto mamy do czynienia z rozpasany, barokowym fantasy i science-fiction o rodowodzie pulpowym. Argentyńczyk z ogromną swobodą i bez kompleksów mieszał prehistoryczne potwory, magię, miecze oraz zaawansowaną technologię, lasery i statki kosmiczne. Jego wizje są bardziej egzotyczne, kolorowe i fantastyczne.
Podsumowując: To fascynujące, jak dwaj artyści, startując z podobnego pułapu fascynacji klasycznym rysunkiem realistycznym (Hal Foster), rozwinęli swoje style w tak różnych kierunkach. Rosiński poszedł w stronę surowego realizmu i malarskości, a Zanotto w stronę czystej, dynamicznej formy i komiksowej estetyzacji.
Werdykt historyka komiksu
Moim zdaniem to nie Rosiński inspirował się Zanotto, ani Zanotto Rosińskim. Mamy tu do czynienia z ewolucją paralelną. Obaj byli genialnymi rzemieślnikami, którzy dostali do rąk podobne scenariusze (miks przygody, mitologii i science-fiction) i obaj przefiltrowali to przez miłość do klasycznego rysunku realistycznego.
To, co ich łączy najmocniej, to niesamowity szacunek do anatomicznego detalu i umiejętność oddania epickości świata przedstawionego. Nic dziwnego, że dla oka wychowanego na jednym z nich, prace drugiego wydają się dziwnie znajome i równie magnetyczne.