Miałem już nie pisać, ale kurczę.... Arku, znowu nie czytasz ze zrozumieniem, albo świadomie przeinaczasz

(1) Nie napisałem, że Zanotto jest artystą nieznanym, napisałem, że
był nieznany w 1974, bo to prawda. Rosiński zrobił międzyanrodową karierę wcześniej niż Zanotto, mimo, że jest troszkę młodszy. Ty piszesz tak, jakby między nimi była relacja mistrz-uczeń, i dzieliły ich dekady pracy, a to nieprawda. Są z jednego pokolenia i startowali w tym samym czasie.
(2) Zanotto nie jest słowem wspomniany w tym wywiadzie (chociaż do końca nie obejrzałem

)
Zaraz poszukam w monografii Rosińskiego, ale też nie sądzę, żebym coś znalazł. Piszesz, że inspiracje Rosińskiego to żadna tajemnica, to udowodnij to, bo na razie tylko gadasz. Poproszę fakty!
(3) Przejrzałem książki nt. historii komiksu dostępne pod ręką (Coś więcej, czegoś mniej Szyłaka, Powieść graficzna leksykon tom 1 i 2) i nie ma tam omówionego ani jednego komiksu Zanotto (a jest ich omówionych kilkaset), więc aż takim arcymistrzem, którego można stawiać na pomnikach obok Moebiusa, to on chyba nie był

A czy są tam komiksy Rosińskiego to musicie sobie sami sprawdzić
są

(4) Ja i tak kupię tego Tagha, tak jak kupiłem Barbarę, tylko się trochę droczę

(5) Nadal nie ma
żadnego dowodu, że Rosiński znał Zanotto przed stworzeniem Thorgala. Jak ktoś mi takowy przedstawi (najlepiej zapewnienie samego Rosińskiego - ito pod przysięgą - że się na Zanotto wzorował, to wszystko odszczekam i powiem, że był cholernym plagiatorem, ale póki co się wstrzymuję z tak stanowczymi osądami)
(6) To, że prasa argentyńska była szeroko dostępna w Polsce i to akurat ta, z komiksami Zanotto, to tylko spekulacje. Równie dobrze można postawić hipotezę, że nasze rodzime komiksy dotarły tam wraz z polskimi migrantami, a szacuje się, że ludzi polskiego pochodzenia w Argentynie może być nawet 500 tys
(7) Czy Thorgal jest komiksem ważnym (celowo nie napisałem dobrym, tylko ważnym), to nawet nie chce mi się argumentować. 75 albumów przez 50 lat. Thorgal dla rynku frankofońskiego jest komiksem sztandarowym. Stawiam tezę, że może najważniejszym w kategorii fantasy. Change my mind

(8 ) Wreszcie jakaś ciekawa dyskusja się w tym wątku wywiązała

(8 i pół, więc punkt oniryczny, jak u Felliniego) Robert Gadocha jadąc do RFN na mistrzostwa świata w 1974 wziął ze sobą kolekcję Żbików i przed meczem z Argentyną (wygranym przez Polskę 3:2!) dał je Mario Kempesowi, z którego żoną Zanotto widywał się w Buenos Aires, podczas światowych wojaży jej męża

Pewnego razu popalając u niej papieroska, między jedną a drugą przygodą. natrafił na stertę Żbików, po czym doznał olśnienia, powiedział: do tej pory szukałem, a teraz znalazłem! Oto mój mistrz! Będę rysował jak "Grigorij Rosynsky"

Bez twardych dowodów, ta hipoteza jest równie prawdopodobna jak każda inna.