Autor Wątek: Studio Lain  (Przeczytany 3246917 razy)

thecrow21, xardas (+ 1 Ukrytych) i 19 Gości przegląda ten wątek.

Offline MałaKasia

Odp: Studio Lain
« Odpowiedź #14910 dnia: So, 19 Październik 2024, 13:16:05 »
@ tomsawyer: Ale Studiu Lain ostatnimi czasy skutecznie udaje się unikać przemiałów  :D 8)

Jeszcze w temacie cen dodam, że rozdawnictwo, które nie jest przemyślane, może się obrócić przeciwko wydawcy. Nie zapominajmy, że jest to rynek relacyjny (może nie aż tak jak B2B, ale tutaj rzeczywiście relacje z nabywcami są bardzo ważne - w tym miejscu, @Piterrini, ładnie widać, że zaciera się ten podział wydawca-nabywca, o czym ostatnio rozmawialiśmy).
Jak czułby się czytelnik, który wspierał wydawcę, kupował jego komiksy tuż po premierze, gdyby się dowiedział, że te same komiksy kilka lat po premierze są po prostu rozdawane za friko?

Więc wszystko pięknie, ładnie, ale jak na każdym rynku, działania marketingowe powinny być przemyślane, z poszanowaniem nabywcy, z określoną transparentnością. A pamiętajmy, że rzadko kiedy wydawcy to ludzie z wykształceniem w kierunkach ekonomicznych i marketingowych, to przede wszystkim pasjonaci, co z drugiej strony jest naprawdę fantastyczne :) We learn as we go...

Offline Castiglione

Odp: Studio Lain
« Odpowiedź #14911 dnia: So, 19 Październik 2024, 13:50:26 »
Jak czułby się czytelnik, który wspierał wydawcę, kupował jego komiksy tuż po premierze, gdyby się dowiedział, że te same komiksy kilka lat po premierze są po prostu rozdawane za friko?
Zgadzam się, wystarczy poczytać reakcje na ogłoszenia wszelkich nowych edycji jakichś komiksów. Ludzie podchodzą emocjonalnie, teraz są komentarze o marnotrawstwie, ale gdyby wydawcy faktycznie tak robili, byłoby tylko oburzenie, że już niczego nie kupią na premierę.

Offline Lobo

Odp: Studio Lain
« Odpowiedź #14912 dnia: So, 19 Październik 2024, 13:53:33 »
Co za hipokryta
Najpierw płacze że nakłady małe, że studio niszczy rynek a teraz lament jak można mielić komiksy..W końcu można zrobić duży nakład i nie sprzedane pozycje oddać do biblioteki, to takie proste..
Skąd się biorą tacy mózgowcy..

Niszczenie książek i komiksów nie tylko ma jednoznacznie negatywne konotacje kulturowe. W dzisiejszych czasach, gdy tyle się mówi o dbaniu o zrównoważony rozwój i ekologię, również praktyczne. Przecież do wyprodukowania takich komiksów trzeba było poświęcić drzewa na papier, energię na ich wyprodukowanie i inne zasoby. Do zniszczenia zresztą też. Mega słabe to jest. Jest przecież mnóstwo sposobów, oprócz przekazania bibliotece można przecież dodawać gratisy do zamówień w sklepie, albo na targach. Np. za symboliczną złotówkę, czy tam grosz, żeby się fiskus nie przywalił. A jakby podumać chwilę dłużej, to jeszcze parę sposobów się znajdzie. Wystarczy ruszyć głową.


Zmieniłbym księgowego, bo ten ewidentnie idzie po linii najmniejszego oporu. A jak się rozwinie, to może zacząć sugerować zamknięcie biznesu. Wtedy ryzyko spada do zera.

No pewnie, lepiej podrzeć, zniszczyć. Wtedy nikt nie będzie miał tego dość rzadkiego komiksu....  ::)

Piszesz też, że darowanie bibliotekom to czas. A darcie komiksów nie?

Wspomniany przez ciebie "Jam jest legion" dziś chodzi na Allegro po 100+.

W jakim wydawnictwie drzesz komiksy?

Offline Zakrza

Odp: Studio Lain
« Odpowiedź #14913 dnia: So, 19 Październik 2024, 17:50:41 »
Z głębokim smutkiem i przerażeniem czytam dyskusję o mieleniu komiksów. Padają tutaj argumenty

  • szkoda czasu na przekazanie bibliotece — lepiej przeznaczyć go na mielenie,
  • że nie może być za tanio, żeby czytelnik się nie przyzwyczaił,
  • że księgowy powiedział, że nie można (bo?)
  • że gdzie to trzymać, bo w piwnicy się nie zmieści
No kłóci mi się to z innym przytoczonym argumentem: "trzeba dbać o reputację firmy".

Egmont co jakiś czas robi wyprzedaże, gdzie można kupić końcówki nakładów za grosze, Non Stop Comics chyba na urodziny robi -50%, KBOOM szeroko promuje ofertę dla bibliotek z atrakcyjnymi rabatami, a tu się nie da, nie można, trzeba mielić.

Jak czułby się czytelnik, który wspierał wydawcę, kupował jego komiksy tuż po premierze, gdyby się dowiedział, że te same komiksy kilka lat po premierze są po prostu rozdawane za friko?
Wiele produktów jest droższych w dniu premiery, niż później — chociażby elektronika. Film też taniej obejrzeć w streamingu niż kupować bilet do kina czy VOD. A już najtaniej to w telewizji.

Mamy tyle różnych kanałów sprzedaży, które okazjonalnie robią promocje. Jednego dnia jakiś komiks może kosztować dajmy na to 200 zł, a za tydzień pojawi się za 150. I co? Jak ktoś kupił za 200 ma czuć się oszukany? No zdarza się, że raz się trafi taniej, innym razem drożej.

Poza tym idziemy w ekstremum - nie trzeba od razu rozdawać za darmo. Można stopniowo zwiększać rabat. Licencja chyba nie kończy się z dnia na dzień, można to jakoś rozplanować.

Kiedyś, na wspomniane urodziny Non Stop kupiłem kilka komiksów, których pierwotnie nie zamierzałem, tylko dlatego, że były sprzedawane za pół ceny. Czy wydawnictwo straciło na tym wizerunkowo? No nie sądzę. Dw dni temu kupiłem pierwszy raz w życiu komiks Taurusa, bo brakowało mi do rabatu i darmowej wysyłki. Czy wydawnictwo na tym straciło w jakikolwiek sposób? No, ale może to ja jestem dziwny, że czasami kupuję komiksy, których pierwotnie nie zamierzałem, bo są w promocji. Najwyraźniej inni tak nie robią, więc lepiej mielić niż obniżać cenę.

Offline Piterrini

Odp: Studio Lain
« Odpowiedź #14914 dnia: So, 19 Październik 2024, 17:58:46 »
Bez ironii - na następnych targach z Egmontem pojedź i zadaj pytanie o mielenie komiksów, jeśli w ogóle odpowiedzą (a łatwo można uniknąć odpowiedzi, bo co ma osoba od planów wydawniczych wspólnego z logistyką magazynowania "starego" towaru) to będziesz zaskoczony. Jak już pisałem - dla mnie nie do wyobrażenia skala, ale udawanie że nie ma to miejsca to... Z jednym masz rację - wszyscy robią różne promocje, ale jak już coś nie schodzi nawet za 30% okładkowej (a takie promocje też normalnie bywały u wydawców, przynajmniej u E) to przedłużanie licencji (jak pisał @Ongrys) mija się z celem...
Edit: *jak pisał @Ongrys - że przedłużają po uzgodnieniu z licencjodawcą, nie że to nie ma sensu (wręcz Ongrys pisał że to jest oczywistość dla nich).
Dajcie jeszcze jakiś powszechnie mało znany fakt zza kurtyny jako zasłonę dymną zanim pójdzie w świat że SL to jedyne wydawnictwo które mieli...
« Ostatnia zmiana: So, 19 Październik 2024, 18:07:23 wysłana przez Piterrini »

Offline PJP

Odp: Studio Lain
« Odpowiedź #14915 dnia: So, 19 Październik 2024, 19:01:55 »
Trochę wejdę w słowo Małej Kasi:
Cytuj
@ Adolf: opowiem o bibliotekach, bo przekonałam się o tym na własnej skórze, zanosząc komiksy "używki", które mi się bardzo podobały, ale nie chciałam ich trzymać w domu. Biblioteka przyjmuje, ale nie masz stuprocentowej pewności, czy pojawi się to u nich na stanie. Jeden dość rzadki komiks po prostu "komuś oddali". Bo mają jakąś osobę, która decyduje, co zostaje, a co wydać czytelnikom. I baj. Zrobiło mi się superprzykro, ale przecież nie powiem im: "oddawajcie mój komiks!". Przestałam oddawać komiksy do bibliotek...
Znam to z osobistych doświadczeń. Z dwóch stron ;) Wiele razy wysyłaliśmy nasze klubówki jako egzemplarze obowiązkowe do bibliotek i mniej więcej połowa nigdy nie wprowadziła na stan. Najpierw oficjalnie, potem nieoficjalnie próbowałem wybadać sytuację. Cisza. Gdy już byłem "swojak" otrzymałem nieoficjalną informację zwrotną, że do kogoś trafiło, czasem poszło na kiermasz, "się zgubiło" itd. W każdym razie nie wysyłamy już tam klubówek, gdzie nas nie wpisali. Jest to przykre, bo tyle się mówi o dziedzictwie kulturowym, wspieraniu i takie tam pitu pitu a wszystko zależy od szczęścia i trafieniu na bibliotekarza czy pracownika, który czuje i ma ochotę. Inna kwestia, że gros bibliotekarzy to nadal kobiety, często starsze, które nie czują komiksów. Ba, wręcz traktują je jako zagrożenie dla "wyższej" literatury... Nie jest to politycznie poprawnie, ale takie są fakty.
Wiem, że to zabrzmi brutalnie, ale jeśli dysponujecie ciekawymi kolekcjami, okazami regionalnymi czy po prostu sprzątacie po zmarłych to lepiej albo próbować sprzedawać indywidualnie, liczyć na pasjonatów lub... wyrzucić. Biblioteki nawet jeśli przyjmą - zwykle nie chcą encyklopedii, słowników, staroci, podręczników czy nawet "klasyki od metra" to szansa, że zostaną komiksy czy inne pozycje wpisane, jest dość nikła (czasem w kąt, czasem na kiermasz, czasem na makulaturę albo ktoś przygarnie). Ale jest! Jeśli znamy instytucję i ludzi można ryzykować, zasada jest dość prosta: małe regionalne znane i duże, typu BN, ale też nie zawsze.
Najlepiej dać egzemplarz z pismem do dyrekcji, zasugerować dłuższe dostawy ;) albo na nagrody lub napisać wprost, że przekazujecie ale chcecie żeby cieszyło czytelników -> sugestia: sprawdzimy czy wpisaliście do katalogu ^^

« Ostatnia zmiana: So, 19 Październik 2024, 19:04:51 wysłana przez PJP »

Offline michał81

Odp: Studio Lain
« Odpowiedź #14916 dnia: So, 19 Październik 2024, 19:23:21 »
Egmont mieli na potęgę, a co niektórzy robią tu dramę, że SL zmuszone umowami licencyjnymi musiało pozbyć się resztek nakładu (który i tak był mały w porównaniu do Egmontu).

Offline turucorp

Odp: Studio Lain
« Odpowiedź #14917 dnia: So, 19 Październik 2024, 20:41:36 »
Dajcie jeszcze jakiś powszechnie mało znany fakt zza kurtyny jako zasłonę dymną zanim pójdzie w świat że SL to jedyne wydawnictwo które mieli...

Czy zza kurtyny to nie wiem, bo informowaliśmy o tym, ale cały nakład W7 „Spółdzielnia” (oprócz egz. sprzedanych na KW i części tego co poszło wtedy do kilku księgarni), trafił na przemiał (mniejszy format i inna gramatura okładki).
Nieograniczona tolerancja prowadzi do zaniku tolerancji. Rozszerzenie nieograniczonej tolerancji na tych, którzy są nietolerancyjni, jeśli nie jesteśmy gotowi bronić tolerancyjnego społeczeństwa przed atakiem nietolerancyjnych, to tolerancyjni zostaną zniszczeni, a wraz z nimi tolerancja.

Offline MałaKasia

Odp: Studio Lain
« Odpowiedź #14918 dnia: So, 19 Październik 2024, 20:57:20 »
@ turucorp: Ale z tego, co pamiętam, to było z winy drukarni, prawda? Chodziło o format?

Offline michał81

Odp: Studio Lain
« Odpowiedź #14919 dnia: So, 19 Październik 2024, 22:18:58 »
@ turucorp: Ale z tego, co pamiętam, to było z winy drukarni, prawda? Chodziło o format?
Tak. Druk był/jest mniejszy o kilka mm w porównaniu do poprzednich zeszytów. To było drukowane w nowej drukarni.

Offline Masonna

Odp: Studio Lain
« Odpowiedź #14920 dnia: Nd, 20 Październik 2024, 10:50:46 »
Podsumowując - to kolejny argument za tym, że cywilizacja zachodnia upada. Tok myślenia, którego braku logiki nikt nie kwestionuje, a wręcz wszyscy przyjmują jako coś normalnego i z ochotą uczestniczą w tym chocholim tańcu. Wydawca woli zniszczyć coś, co zostało wyprodukowane, na co zużyto zasoby, czas i energię, niż rozdać, bo boi się urzędu skarbowego. Albo - o zgrozo! - zasłania się jakoś głupio rozumianą reputacją, że nie można sprzedawać za tanio jeśli coś nie schodzi (tu podpisuję się obiema rękami pod tym, co napisał Zakrza). Urzędnik z US również nie będzie sobie zadawał trudu logicznym myśleniem, tylko odniesie się do "powszechnej praktyki na rynku". Skoro zatem większość na rynku mieli niesprzedane egzemplarze, a jeden rozdaje, to coś z nim musi być nie tak, trzeba się mu przyjrzeć. I kółko się zamyka.


[Zapomniałabym o cenach: @Masonna, cena okładkowa JJL to 92 PLN :) Tak a propos tego "chodzi za 100+".
Jest takie założenie w badaniach rynkowych w jednej metodzie badawczej dla cen, że pyta się nabywców nie tylko o to, jaka cena jest dla nich ZBYT WYSOKA, jakich pieniędzy by nie dali za produkt, ale również o cenę ZBYT NISKĄ, która powoduje, że produkt przestaje być wiarygodny w kwestii swych właściwości. My mówimy tutaj o przecenach, to inna bajka, ale zdania nie zmienię: każda przecena wpływa na wizerunek wydawcy w mniejszym lub większym stopniu - podałam wcześniej przykład Screamu, to nie jest mój wymysł; a do tego powyżej piszę o tym błędzie założenia początkowego. Więc ten ;) ].

lol co to za argument z ceną okładkową? Kto kupuje po cenie okładkowej? Nówkę "Jam jest legion" można było kupić za 50-60 zł. Teraz po 100+ chodzą używane egzemplarze.

A właśnie, to kolejny przykład chocholego tańca. Wydawca drukuje na okładce cenę z d... wiedząc, że i tak za tyle nie sprzeda, więc jest ona odpowiednio zawyżona. Bo trzeba dać odpowiedni upust w hurcie, uwzględniający również to, że sklepy będą sprzedawać z rabatem 30-40%. A przecież wszyscy muszą zarobić. No i to nauczyło odbiorcę końcowego patologicznych zachowań, że solidny rabat musi być, najlepiej z darmową przesyłką, bo inaczej nie kupi. Śmiejemy się dziś z filmów Barei, wyszydzających peerelowskie absurdy, a sami żyjemy w czasach wcale nie odmiennych. Gdyby Bareja wciąż żył, nakręciłby jeszcze wiele świetnych komedii o współczesnych absurdach.

Takich przykładów jest oczywiście wiele, bo nie ograniczają się wyłącznie do rynku komiksowego, ale do chyba wszystkich gałęzi gospodarki. Zamiast skupiać się na konkretach, przedsiębiorcy kombinują jakby tu jeszcze bardziej skomplikować procesy, mydlić oczy konsumentom i wymyślać coraz to kolejne absurdy handlowe. I stąd właśnie była moja uwaga o upadku cywilizacji, żeby zaraz ktoś mnie nie zaczął łapać za słówka, że wpadam w patetyczny ton w odniesieniu do rynku komiksowego...

Odniosę się jeszcze do zarzutu, że postulowałem większe nakłady komiksów Studia Lain, a te miałyby potem się nie sprzedać i trafić na przemiał. No nie, ja przede wszystkim postulowałem dodruki i nie wszystkich komiksów, a tych, które sprzedały się na pniu w dniu premiery lub nawet przed. To świadczy o istotnym niedoszacowaniu nakładu i niewielkim ryzyku zostania z towarem na stanie w przypadku dodruku. Ale teraz już tego nie postuluję, dorwałem kilka pakietów CE w dobrej cenie i trzymam na handel za kilka lat za mnóstwo szekli  8) Dodruk (również taki dodruk jak w przypadku "Armii zdobywcy") tegoż uderzyłby mnie po kieszeni.

Jeśli natomiast chodzi o nakłady, to przecież nic nie stoi (a przynajmniej - nie powinno stać) na przeszkodzie aby na początek nie drukować docelowego nakładu, tylko np. o połowę mniejszy. Jeśli sprzeda się na pniu, to można odpowiednio zarządzić drukiem kolejnej partii i odpowiednio odwrotnie, jeśli nie będzie schodzić. Wiem, że zaraz mi Studio Lain czy inna MałaKasia powie, że tak się nie da bo coś tam, ale odpowiedzią na taki argument są negocjacje. Zawsze można wynegocjować rozsądne rozwiązanie, jeśli się tylko chce. Rynek gier planszowych pokazuje, że jest to możliwe, bo wiele gier znika ze sklepów tuż po premierze lub nawet jeszcze w przedsprzedaży, ale potem kilka tygodni/miesięcy później wjeżdża dodruk. Który zapewne jest adekwatny do sprzedaży w pierwszym rzucie.

P.S.: proponowałbym wydzielić wątek o niszczeniu komiksów do osobnego
« Ostatnia zmiana: Nd, 20 Październik 2024, 11:00:34 wysłana przez Masonna »
Komary rypią...

Offline turucorp

Odp: Studio Lain
« Odpowiedź #14921 dnia: Nd, 20 Październik 2024, 10:58:33 »
@ turucorp: Ale z tego, co pamiętam, to było z winy drukarni, prawda? Chodziło o format?

Tak, wina drukarni. Niemniej takie sytuacje mają miejsce.
Z podziwem czytam tutaj elaboraty o rozdawaniu stoków magazynowych, zalegających u wydawców. Najchętniej zastosowałbym terapię szokową i wrzucił te przeznaczone na przemiał egz. od wszystkich wydawców na chatę tym „oburzonym marnotrawstwem”. Rozumiem, że chętnie przytulą te „darmówki do rozdania” i wcisną je gdzieś między „stosy wstydu”?
Nieograniczona tolerancja prowadzi do zaniku tolerancji. Rozszerzenie nieograniczonej tolerancji na tych, którzy są nietolerancyjni, jeśli nie jesteśmy gotowi bronić tolerancyjnego społeczeństwa przed atakiem nietolerancyjnych, to tolerancyjni zostaną zniszczeni, a wraz z nimi tolerancja.

Offline Death

Odp: Studio Lain
« Odpowiedź #14922 dnia: Nd, 20 Październik 2024, 11:00:36 »
Ten przemiał jest bolesny, ale logiczny. Gdyby nagle na rynek trafiły albumy na przykład za 1/4, a może nawet 1/5 ceny, bo za 3 miesiące kończy się licencja i pójdą na przemiał, to czytelnicy mogliby czekać na dużą przecenę przy okazji kolejnego komiksu. Wyobraźmy sobie, że taka Brygada nie idzie na przemiał i nagle pojawia się za 10-15 zł na Gildii. Nie wiem czy te kolejne albumy Studia Lain tak super by schodziły po okładkowej.

Offline Masonna

Odp: Studio Lain
« Odpowiedź #14923 dnia: Nd, 20 Październik 2024, 11:05:52 »
Tak, wina drukarni. Niemniej takie sytuacje mają miejsce.
Z podziwem czytam tutaj elaboraty o rozdawaniu stoków magazynowych, zalegających u wydawców. Najchętniej zastosowałbym terapię szokową i wrzucił te przeznaczone na przemiał egz. od wszystkich wydawców na chatę tym „oburzonym marnotrawstwem”. Rozumiem, że chętnie przytulą te „darmówki do rozdania” i wcisną je gdzieś między „stosy wstydu”?

Dobry pomysł. Kupują komiksy hurtowo i upychają po kolejnych regałach, a przecież wiadomo, że nigdy ich nie przeczytają lub przeczytają max 1 raz w życiu, to niech trzymają również te z niedoszacowanych druków.
Komary rypią...

Offline michał81

Odp: Studio Lain
« Odpowiedź #14924 dnia: Nd, 20 Październik 2024, 11:10:44 »
Odniosę się jeszcze do zarzutu, że postulowałem większe nakłady komiksów Studia Lain, a te miałyby potem się nie sprzedać i trafić na przemiał. No nie, ja przede wszystkim postulowałem dodruki i nie wszystkich komiksów, a tych, które sprzedały się na pniu w dniu premiery lub nawet przed. To świadczy o istotnym niedoszacowaniu nakładu i niewielkim ryzyku zostania z towarem na stanie w przypadku dodruku. Ale teraz już tego nie postuluję, dorwałem kilka pakietów CE w dobrej cenie i trzymam na handel za kilka lat za mnóstwo szekli  8) Dodruk (również taki dodruk jak w przypadku "Armii zdobywcy") tegoż uderzyłby mnie po kieszeni.
Pierwszem komiksem SL byli ABC Wariorrs Czarna Dziura. Komiks miał niski nakład wyprzedał się szybko, nie tak jak CE,  ale szybko z tego co pamietam. SL zrobiło drugie wydanie po kilku latach pod przyjazd Bisleya na festiwal. Jakbyś czytał uważnie posty to zwróciłbyś uwagę że to drugie wydanie poszło na przemiał. Pewnie kilku krzykaczy twojego pokroju kupiło, ale finalnie drugie wydanie (które było tak naprawdę dodrukiem) jak widać się nie sprzedało, więc nie dziw się ze wydawca na Twoje roszczeniowe posty dotyczące dodruków napisał, że nie ma w planach.