I po mocnym, jakościowym starcie (Plansze Europy vs 2000 AD) i tu i tu przez lata się zrobiła podobna oferta - królują dziadowskie sh/amerykańce z domieszką europejskich odrzutów + od czasu do czasu jakaś perełka (Roosevelt vs Vertigo/A. Moore).

Tak wygląda moja półka Lain. Miałem większość, teraz mam te, nie dlatego że jakoś szczególnie je uwielbiam, bo lubię niespecjalnie, ale zapomniałem o nich, przeprowadzając czystkę.
Saria i Caza pójdą pod młot, to pewne. Absaloma może sobie zostawię. Może też kupię Crossed i Colder, poza tymi pozycjami nie interesuje mnie już nic od tego wydawcy. Chociaż Crossed interesuje mnie tylko połowicznie, bardziej chyba ze względu na słowo Moore'a, niż walory ekstremy, bo horror ekstremalny poznałem całkiem nieźle i nie sądzę by miało mną Crossed szczególnie wstrząsnąć.
W obrzędach i misteriach godziny dwunastej nie uczestniczę i sobie chwalę, a jeszcze bardziej polecam zrezygnować z czegoś co się lubi, co wydaje się ważne. Jak już poleciały w świat Spawny wszystkie, Slaine'y i różne inne tytuły, poczułem jakie to orzeźwiające uczucie.