Mnie żaden z tych zmielonych komiksów, ani tych do zmielenia, nie interesuje. Więc nie kupiłbym go nawet z 40% rabatem. Ale gdyby leżał w jakimś koszu w markecie z książkami za 10-20 zł to może zwróciłby moją uwagę. Tylko, że przy tak małych ilościach to faktycznie wyjdzie na to, że do tej sprzedaży wydawnictwo musi jeszcze dopłacić

Ale jeśli wydawnictwa uważają, że nie tędy droga to OK.
Niektórzy tak przeżywają, bo to komiksy... A przecież w sieciówkach odzieżowych jest to samo... W fast foodach też. Wprowadzono co prawda pomysły w postaci aplikacji, które pozwalają zorientować się które lokale w naszej najbliższej okolicy mają nadwyżkę jedzenia, ale i tak zawsze coś się marnuje.
A w ekstremalnych przypadkach nawet jest nakaz wyrzucenia takiego jedzenia (i nie, nie chodzi mi o potrawy/produkty nieświeże, tylko np coś miało być bez sera, a przyszło z serem).
Znam dużo takich historii, a jeśli ktoś "złamał" protkół, to często tracił pracę za taki wybryk.
Chyba łatwiej jest z elektroniką. Ale to jest chyba związane z tym, że takie produkty trafiają po cichu do takich osiedlowych sklepów rtv agd. Z reguły są to towary 2letnie albo starsze, gdzie gwarancja producenta i tak już nie obowiązuje. Produktu i tak nie ma na rynku, a jeśli ktoś się nie boi, to może wziać na siebie taki zakup.