@Castiglione: już kleciłam kąśliwy komentarz, ale się zorientowałam, że nie miałeś złych zamiarów. Mam za to nadzieję, że jak jeszcze raz przeczytasz swój post, to zrozumiesz, co zrobiłeś.
Niemniej - z mojej strony: no hard feelings.
@studiolain: Nope, nie poradził sobie nijak dobrze. Tło do napisu jest nierówne, więc tytuł jest słabo widoczny. A poza tym "wjeżdża" postaci na głowę w taki sposób, że od razu chciałoby się napis od niej odsunąć.
@andrzejj9: Jakiegokolwiek narzędzia użyłeś, imho ta okładka straciła po dodaniu napisów, a nie musiało tak być - porównaj z okładkami innych wydanych przez SL Gunslingerów (zarówno ułożenie napisu, jak i jego kolorystyka). Rozumiem intencję, ale mój wniosek: nie, nie da się tego zrobić w te 2 minuty (albo da się, ale efekt będzie właśnie taki = całkowicie roboczy). Dalsze wnioski:
1. jeśli okładek jest dużo, np. kilkanaście, to to się już naprawdę robi zabawa na pół dnia albo dłużej;
2. w tym samym czasie detepowiec mógłby składać komiks, czyli robić swoją podstawową pracę - z korzyścią dla całego komiksowa;
3. dobierając napisy do ilustracji, detepowiec może wpływać na atrakcyjność danej opcji ilustracyjnej.
I mam szczerą nadzieję, że nie odbierzesz tego jako atak na siebie.
Efekt użycia jakiegokolwiek narzędzia w procesie powinien być weryfikowany przez kogoś, kto z tym narzędziem pracuje (tutaj: detep), a następnie przez kogoś, kto mógłby być potencjalnym odbiorcą, jeśli ma względne wyczucie estetyki (tutaj: redakcja, korekta, wydawca - zasadniczo wiele oczu).
Jeszcze dużo wody upłynie w wielu rzekach, zanim ludzie zrozumieją, że narzędzie jest narzędziem, a efekty pracy powinny przede wszystkim opierać się na wiedzy i doświadczeniu zaangażowanych w proces osób. <-- To na końcu to tylko moja nacechowana emocjonalnie smutna opinia.