Z komiksów pamiętam niewiele, zacząłem czytać Semici po latach i nie skończyłem. Zapamiętałem numer z Kincaidem, bo był dosyć... Wymowny, i nie dziwię się, że później w serii postaci/motywy z tego numery były i są recyclingowane. I w tym (i oczywiście w warstwie graficznej), czyli w historiach postaci pobocznych czy też "jednorazowych" leżała "siła" Spawna (przynajmniej na początku, nie wiem jak później), bo sam główny wątek i postać Simmonsa (później rozumiem zastąpionego innym głównym bohaterem) to był wg mnie najmniej interesujący aspekt serii, takie przekalkowane tło dla pokazania innych rzeczy, czy to "tylko" rysunków, czy właśnie jakiejś mocniejszej (względnie) historyjki. Zresztą jak już nie tylko ja podsumowałem, chociaż może innym określeniem, Spawn to taka pulpa, i tyle.
Za to serial animowany HBO - to było świetne, do dzisiaj nie ma innej animacji serialowej tak mrocznej i konsekwentnej w niespiesznym, a jednocześnie jakoś urzekającym stylu prowadzenia akcji, takie noir sci-fi... I znów - historia Spawna/Simmonsa to było najmniej interesujące, to postaci poboczne i epizodyczne, narracja i ogólne przedstawienie historii się wybijało.