Temat się trochę rozwinął, można wyciągnąć jakieś wnioski:
1. Klienci chcą więcej i więcej. Po wydaniu 100 numerów będą chcieli kolejny pakiet, zapewne do numeru 184 (bo potem wchodzi run Portacio+Kurdański). Potrzebna jest więc gwarancja wydawcy, że po wyprzedaniu nakładu, jedziemy dalej. Poważny układ miedzy poważnymi klientami, a poważnym wydawcą.
2. Klienci chcą dzielenia na mniejsze części. Żadnego dzielenia. Chcemy zdecydowanych klientów co wiedzą czego chcą i to biorą, żeby później kupować dalsze kontynuacje w kolejnych pakietach. Oczywiście da się klientom dużo czasu na odłożenie pieniążków (lub Gildia w nowej odsłonie wprowadzi jakiś system ratalny).
3. Potrzebujemy klientów, którzy wiedzą co chcą, więc musimy odsiać takich co nie wiedzą czym jest Spawn i chcą sprawdzić. Dlatego... Dajmy im sprawdzić. Mam nadzieję, że Arek nie będzie patrzyć na mnie z politowaniem, ale moja propozycja jest całkiem poważna: dajmy im Spawn#1 za darmo. Po Polsku, ładnie przetłumaczony i wypuszczony jako sampler. Dostępny na www lub do pobrania. Dzięku temu każdy będzie mógł się zapoznać z czym to się je. Jeśli stwierdzi, że to ble, niedobre, to zajebiście - nie kupi pakietu za 800 zł. Kupi za to ktoś komu się to spodoba i będzie kupować dalej.
Sampler ze Spawn #1 można nawet wypuścić w fizycznej formie, choć są to koszty. Ale można nazwać to marketingiem, np. dorzucić tam mini katalog innych pozycji Studia Lain wartych zakupu. A fizyczny sampler może być dodatkiem przy zakupach jakiś komiksów Lain (i tym samym pewnie podbić ich sprzedaż) i/lub np. być rozdawany podczas Poznańskiego Festiwalu Sztuki Komiksowej, gdzie rozdawanie tego typu publikacji jest w dna imprezy.
Czy licencjonodawca się zgodzi na taki sampler? Myśle, że tak, bo: będzie po Polsku, więc tylko na nasz rynek i w Ameryce przecież co roku robią takie rzeczy przy okazji Free Comic Book Day.