Do tej pory odpuszczałem sobie wskrzeszony Relax, ale te dwa numery 37 chyba kupię. Idealne kuriozum do kolekcji.
Najbardziej bym się ubawił, gdyby okazało się, że panowie wydawcy są dogadani i chodzi o to, żeby zrobić akcję promocyjną, no i sprzedać dwa razy więcej. W sieci trash talk jak przed galą wrestlingu, a za kulisami wspólna wódeczka.