Już nie będzie Krzysztofa Garuli w "Relaxie". Pożegnanie Krzysztofa z czytelnikami. 5 wybitnych numerów "Relaxu". 5 numerów gdzie ten ostatni wydany jeszcze tuż przed MFKiG w Łodzi. Kilkanaście miesięcy pracy redakcyjnej. Fenomen sportowy. Powtarzalność sukcesów przez lata, przez dekadę. Coś niewiarygodnego!. Co tydzień siadaliśmy, jak do telenoweli, żeby właśnie oglądać tę rywalizację. Fenomen socjologiczny! Ileż rzeczy można było mu przypisać podczas tej kariery? Że można w życiu wygrać ewidentnie bez układów. Że jest człowiekiem rzetelnym, solidnym, posłańcem wielkich wiadomości, wielkiej nadziei. Zaczynał jako idol kryzysowy, który miał nas prowadzić jako ambasador wspaniałego skoku cywilizacyjnego do Europy. Fenomen społeczny. Przecież my, dzięki tym Relaxom, żyliśmy życiem zastępczym. Był powodem ogromnej zbiorowej radości.
Dał nam wiele. Bardzo wiele... Mam nadzieję, że z tych młodych chłopaków, którzy dzisiaj mają aspiracje, którzy czytali Krzysztofa na całym świecie, jak Mistrz Gregor Rosiński, który powiedział, że Krzysztof go natchnął. Że uwierzą, że nie zmarnujemy tego fenomenu, jaki się stworzył przy czytaniu komiksów. Tego fenomenu popularności - tysiące sprzedanych egzemplarzy Relaxu. To Jego ostatnie zwycięstwo i ta wielka radość nas, ludzi, którzy go czytaliśmy. Państwo przed ekranami krzycząc, skacząc... Ja także krzycząc, skacząc... Po prostu... Było pięknie i coś się niewątpliwie zamknęło, ale miejmy nadzieję, że w komiksowie będzie jakaś próba kontynuacji. Garulomanii już nie będzie nigdy. Natomiast ważne, żeby były sukcesy sportowe i żeby coś po Krzysztofie trwałego, bardzo trwałego, zostało. Dziękujemy Ci bardzo, Krzysztofie! Dziękuję Państwu. Do usłyszenia.