no tak, dzięki za dziada. zdaję sobie sprawę ze swojej dziadowskości, ale w sumie to mało kto lubi, gdy mu wytykać publicznie nie do końca zawinione ułomności.
oczywiście, macie wszyscy tutaj rację: taniej wyszłoby w albumach, każdy brałby takie, które go interesują. szkoda, że nikt się nie zainteresował przez tyle lat tym Andreasem... a może gdyby nie Relax, to nie poznalibyśmy go przez jeszcze kolejnych kilka lat? nikomu to nie przyszło do głowy?
a piękne (zagraniczne) szorty, które są główną siłą tego magazynu? nikomu ich nie żal? ja większość z nich znałem już wcześniej, ale bardzo się cieszę, że mam je po polsku na papierze i że mogli je poznać inni polscy czytelnicy. no tak, mogły zostać wydane w jakiejś antologii, których na naszym rynku co niemiara!
a, jeszcze pomysł magazynu z 1 pełnoalbumowym komiksem wewnątrz... pamiętam bieda-czasy KF, czy późny okres HM - moim zdaniem to nie były dobre rozwiązania.
trochę dziwi też fakt przeliczania ceny jakiegoś albumu z Relaxu przez osoby, które bez pierdnięcia okiem wydają naprawdę dużo na którąś już z rzędu wersję tego samego albumu w swojej kolekcji. jakoś mi się te wszystkie fakty nie spinają do kupy.
wiadomo, każdy z nas ma jakieś "wymarzoną" formę wydawanych komiksów, ale czy od razu trzeba wyklinać jakiegoś wydawcę i próbować zaczarować rzeczywistość, gdy ten wydawca robi coś po swojemu i zadawala czytelników, którzy mają podobne gusta? nie rozumiem dokąd ma zaprowadzić takie narzekactwo. może dzięki temu zniechęci się innych i magazyn padnie, a komiksy zostaną wydane w końcu po bożemu? a może będzie wyprz i kupimy Relaxy za bezcen, przeczytamy co na interesuje i będziemy dalej wyśmiewać projekt? o co kaman, ludziska?