Podzielę się kilkoma spostrzeżeniami po lekturze "Relaksu".
Uwaga! Mogą być spoilery.
O okładce już pisałem. O różnych językowych kiksach i babolach wspominano w wątku. Dodam jeszcze konieczność lepszej redakcji tekstów - oprócz korekty oczywiście, bo to chyba największa wada pierwszego (32) numeru. Widać w tym amatorkę i pośpiech, żeby nie napisać mocniej

Tekst Chosińskiego może być, chociaż krótki. Conan powoli się rozkręca, ok.
Akurat ten fragment przypomina... Thorgala, co chyba jest oczywiste.
Polskie szorty są zabawne (Skrzydlewski, Kiełbus, Fijał z Kurem czy Zabdyr), chociaż tych skierowanych do mocno milusińskich nie biorę - zapychacz. Później mamy tekst K. Garuli o sztuce komiksu, mocno dyskusyjny. To bardziej próba kreowania rzeczywistości niż jej opisanie. Texas Jack ok. Top Relaxu ok, chociaż uzasadnienia pisane nieporadnie. To również jest wadą numeru - teksty pisane dość nieporadnie i z dużą dawką sztucznego entuzjazmu - przynajmniej ja to tak odbieram. Hołdy też niepotrzebne.
Ktoś złośliwy napisałby po lekturze, że numer paradoksalnie mocno przypomina stare "Relaksy", m.in. z uwagi na Quintosa - słabawe. Łatwo zauważyć, że dłuższe odcinki są lepsze i oprócz wspomnianych wyżej wyróżnia się Jodorowsky. Brakuje mi nieco ciekawostek albo publicystyki. Nie jest źle i będę sprawdzał kolejne numery. Nie myli się ten, co nic nie robi. Gdybym miał wystawić ocenę ogólną, dałbym między 3+ a 4 z dwoma minusami.