Eh... nie został zmieszany z błotem za "nieczytanie" polskich komiksów, tylko za formę rasizmu, którą uprawia.
To zupełnie dwie różne sprawy:
-nie czytam krajowych, bo ich nie znam, nie orientuję się i mam tonę innych komiksów do ogarnięcia.
-nie czytam polskich komiksów, bo trafiłem na dwa z nich i wyrobiłem sobie "opinię" (a do tego sprawdzam autorów przed zakupem, żeby przypadkiem nie trafić na kogoś z Polski
).
Co do punktu pierwszego - no tak, jeżeli powiedzmy napisałbyś mi: "Hej Hugo, sprawdź sobie zajebiste komiksy z Brazylii w ofercie wydawnictwa Mandioca" to odpisałbym Ci "super, dzięki za rekomendację, ale mój portfel nie jest z gumy i w pierwszej kolejności pragnę dokończyć zbieranie tych serii, które rozpocząłem już dawno temu". Tak samo jakbyś napisał "Wiesz co, "Klan" to w sumie fajny serial obejrzyj sobie". No spoko, ale oglądam 3-4 inne i nie znajdę czasu na pogodzenie tego wszystkiego i nie rozumiem czemu mnie z tego powodu piętnujesz. Możesz po prostu napisać "twoja strata" i tyle.
Drugi - to co napisałeś w nawiasie to wierutna bzdura i widzę, że bardzo zależy Ci na powielaniu jej.
Nie wiem, czy moje zdanie cokolwiek wniesie do dyskusji, skoro już część wyraziła swoją dezaprobatę dla mojego podejścia, ale może na bazie skojarzeń i tego co widzę po ludziach w moim otoczeniu, podzielę się swoimi spostrzeżeniami.
Trudno mi powiedzieć, czy to "moda", ale dużo osób od kiedy wyróżniono Olgę Tokarczuk zaczęło sięgać po jej literaturę. Może po raz kolejny w czyichś oczach wyjdę na ignoranta, ale ja o takiej osobie nigdy nie słyszałem, ale globalne wyróźnienie naszej rodaczki sprawiło, że nawet w hipermarketach albo dyskontach można było zaopatrzeć się w jej twórczość. Z tego co wiem, nie jest to prosta literatura, a jednak nakłady i zainteresowanie poszły w górę.
Nie znam polskich komiksów, więc nie jestem w stanie ocenić potencjału i przeanalizować jakie mają one szanse na przebicie się do masowego odbiorcy w Polsce i zagranicą, ale może też wejście do hipermarketów i dyskontów by pomogło? Wydaje mi się, że w Auchan jest odpowiedni regał i są w nim Kajko i Kokosze oraz inne pozycje. Może warto popracować nad odpowiednim pozycjonowaniem? Sam fakt, że "Szkoła latania" to lektura szkolna to pozytywny impuls, pytanie tylko czy faktycznie jest to pozycja, która zainteresuje młodzież.
Pamiętam, że gdy sam chodziłem do szkoły to raczej większość książek była z gatunku tych wpychanych na siłę, podczas gdy wszyscy życzyli sobie Harrego Pottera. Pytanie jak jest z tym teraz. Przykładowo, moje pokolenie raczej nie było zainteresowane Kajko i Kokoszem, a to były czasy, gdy ten duet doczekał się nawet gry komputerowej.
Kampanie społeczne - super rzecz. Wystawy, a już w ogóle darmowe - jeszcze lepsze. Zawsze pełno ludu się kręci na takich atrakcjach. Pytanie tylko co dalej.
Chcielibyście, żeby wszyscy czytali polskie komiksy. Problem z tym, że komiksy ogółem stały się pozycją raczej eksluzywną, a co dopiero jeszcze te z mniejszymi nakładami.