Autor Wątek: PolishComicArt.pl  (Przeczytany 196148 razy)

0 użytkowników i 3 Gości przegląda ten wątek.

Offline bocik

Odp: PolishComicArt.pl
« Odpowiedź #1230 dnia: Cz, 06 Listopad 2025, 20:49:33 »
Dorzucę jeszcze jeden aspekt. Tych wrysów jest tyle na rynku, że samą dostępnością obniżają cenę.

Offline Nephilim

Odp: PolishComicArt.pl
« Odpowiedź #1231 dnia: Cz, 06 Listopad 2025, 22:28:52 »
Będzie myślał, czy nie będzie, dedykacja imienna zawsze obniża wartość.
Ale chwila, obniża wartość względem czego? Bo jak obserwuję rynek wrysowo autografowy to wrysy np Rosińskiego szybują cenowo w górę mimo imion w dymkach więc skąd opinia, że obniża wartość? To jest jedynie hipoteza.

Nie, nie tylko :)
Tu też się wtrącę, bo o tym czytałem kiedyś z ciekawości. Perspektywa "światowa".

Nie było tak, że od lat 60. rysownicy hitów Marvela byli rozchwytywani, a zdecydowanie nie przez fanów. Historii Conów (konwentów) akurat nie znam za dobrze, tyle co czytałem kiedyś w skrócie - były małe Cony zrzeszające głównie osoby z branży, a dopiero franczyzowe konwenty typu Star Trek uruchomiły lawinę - coraz więcej miejsc na mapie, zwiększające się zainteresowanie faktycznych fanów, stąd rozrost Conów komiksowych, do tego podpięcie komiksów pod franczyzy filmowo-serialowe i mamy Comic Cony znane obecnie. Do sedna - była mniejsza popularność spotkań z rysownikami i otrzymywania od nich autografów czy wrysów = artyści za to nie liczyli $, to była dla nich promocja, z czasem zaczęli się cenić (lub niektóre Cony same zaczęły ich cenić), takim małym przełomem był popyt na autografy/rysunki, dalej sprzedawane i kupowane z drugiej ręki - np. był limit 1 rysunek na osobę to ktoś wysyłał kolegę co fanem nie był i automatycznie 2 rysunki z tego miał (czy to dla siebie czy na sprzedaż). Takie wykorzystywanie sytuacji. Do tego oczywiście doszedł internet i powszechne giełdy online (typu naszego Allegro) - jesteś rysownikiem, wchodzisz na taki portal i widzisz jak Twoje prace dla fanów zmieniają właścicieli i Ty absolutnie nic z tego nie masz... Tzn. nie że internet wszystkich uświadomił, ale pokazał skalę i był katalizatorem do tego co jest obecnie...
Jeśli ktoś chętny poprawić to moje uogólnienie historii i ciągu przyczynowo-skutkowego to chętnie przeczytam, szczegółów historycznych i co/jak/dlaczego nie znam dobrze, wiem za to jak to wygląda teraz, horrendalne ceny żeby zarobił każdy w szeregu, żeby artysta nie czuł się pokrzywdzony jak gdzieś na sprzedaż jednak coś pójdzie, ale żeby jednocześnie pseudofanowi nie opłacało się robić "biznesu" itd..

Dowód anegdotyczny - mimo że nie zbieram autografów czy wrysów, to miałem farta (niekoniecznie szczęście, po prostu niejako przypadkiem rzuciło mi się w oczy info o takich możliwościach w okolicy) spotkać dwójkę z moich ulubionych ilustratorów - Bisleya i McKeana, z przerwą kilkunastu lat między nimi. Bisley podchodził do autografów i wrysów bardzo luźno, ludziom rysował za grosze (a nie zdziwiłoby mnie, gdyby i rysował bez opłat, osoby przy mnie jednak miały przygotowany banknot). Niby było to już za czasów powszechnego internetu, ale wciąż przed obecną skalą Comic Conów, przed restrykcyjnymi cennikami na nich, jeszcze jak ten cały rynek nie był przesiąknięty z każdej strony chęcią zysku (tj. wiem, że niby zawsze był, ale jw. - teraz gdyby taki rysownik wrysy robił za darmo, to "biznesmeni" wysyłaliby słupy żeby puścić te wrysy dalej za konkretny $, nie byłoby nic dla fanów, a wcześniej jak nie było popytu to nie było biznesu na tym). McKean z kolei relatywnie niedawno i już konkretnie - wrys czy autograf tylko z dedykacją imienną, to nie podlegało wyjaśnianiu, każdy zdawał się rozumieć na czym to polega - dedykacja diametralnie obniża wartość rynkową (!, a jeden wykrzyknik nie wystarczy, bo piszę tu o światowym zbycie, nie byle lokalne poletko, są biznesy [głównie USA] zajmujące się skupywaniem autografów i sprzedawaniem dalej itp.), a do tego artysta wtedy wie, że robi to dla faktycznego fana (tj. zakładając, że ilość słupów jest znikoma w takim modelu), czyli odpada większość aspektu komercyjnego z takiego spotkania (a niemal w całości odpada faktyczne wykorzystywanie artysty dla własnego zysku, bo jw. nie ma zapotrzebowania na dedykowane autografy/wrysy).

Żeby to powyższe jakoś spiąć - dedykacje imienne to forma rozwiązania patologii gdzie inni robią biznes z czyichś prac, a jednocześnie fan wręcz zyskuje dostając taką dedykację - wszyscy wygrywają. Bo jak ktoś chce konkretny rysunek, bez dedykacji, to i musi artyście sowicie zapłacić, tj. tyle żeby na drugi dzień taki zamówiony za x$ rysunek nie znalazł nabywcy na przykładowym Allegro za kwotę 20 razy większą (tyle że już z pominięciem artysty w takiej transakcji). Dedykowane tańsze bo nie jest to towar na jaki jest popyt. Mogę pisać dalej, ale skoro już się powtarzam... ;)
Ja wiem bardzo dobrze czemu ma zapobiec dedykowanie wrysów i przed czym jest to zabezpieczenie ale moja obserwacja rynku kompletnie nie potwierdza opinii o zaniżeniu ceny. Im więcej osób jak ja czy Leyek którym dedykacje imienne nie przeszkadzają tym mniej mocy ma takowa hipoteza. Aaricia z imieniem 'Frederic' poszła ostatnio za 618 EU bodajże a troszkę wcześniej wrys Thorgala bez imienia poszedł za niewiele ponad 400. Do jakiego pułapu cenowego zrównujecie, pisząc o obniżonych cenach? To mnie interesuje ;)

 

Offline bocik

Odp: PolishComicArt.pl
« Odpowiedź #1232 dnia: Cz, 06 Listopad 2025, 22:53:47 »
No to poszła za mniej niż ten oferowany mega limitowany Western gdzie to te "wyjątkowe" bohomazy mają nadać unikatowości i pewnie tak będzie. No i jeszcze Arici jest pewnie mniej w obiegu
« Ostatnia zmiana: Cz, 06 Listopad 2025, 22:56:49 wysłana przez bocik »

Offline Masonna

Odp: PolishComicArt.pl
« Odpowiedź #1233 dnia: So, 08 Listopad 2025, 11:30:38 »
O proszę ceny jak u Mariniego tylko że u niego za te pieniądze dodajesz dopracowaną akwarelę, a nie pięciominutowy mazaj.

Dokładnie. Mimo, że nie jestem jakimś psychofanem Mariniego, to na MFKiG było naprawdę mnóstwo fajnych prac w tym segregatorze. I tak jak piszesz, była to uczciwa praca. Z drugiej jednak strony można Rosińskiego trochę zrozumieć. Skoro ludzie kupują bazgroły za takie chore pieniądze, to po co się wysilać. Efektywniej jest machnąć kilka, kilkanaście szkiców w czasie gdy Marini robi jedną pracę i zgarnąć za to kilka razy więcej. Choć oczywiście jest to wysoce nieetyczne. Dlatego Rosińskiego już nie określam mianem artysty, tylko chałturnika.

Cytuj
Ja podziękuję mam lepsze perspektywy topienia kasy. PCA skutecznie wyleczyło mnie z Rosińskiego :)

Byłem ogromnym fanem talentu Rosińskiego, ale z tego wyleczył mnie skutecznie on sam, gdy przestał rysować, a zaczął malować. Rysownikiem był wybitnym, malarzem jest fatalnym. Plus to, co napisałem powyżej. Jego współpraca PCA jedynie utwierdziła mnie w mojej opinii i krytyce.
Komary rypią...

Offline JanJ

Odp: PolishComicArt.pl
« Odpowiedź #1234 dnia: So, 08 Listopad 2025, 14:40:40 »
Rosiński fatalnym malarzem?? Błagam.

Co do sprzedawanych szkiców w Westernie, to raz, że Rosiński ma już 84 lata i ręka już nie ta (Marini ma 56), a po drugie wątpię żeby to sam Rosiński ustalał ceny po jakich GK je sprzedaje. Całe życie dawał wrysy za darmo.

Offline Leyek

Odp: PolishComicArt.pl
« Odpowiedź #1235 dnia: So, 08 Listopad 2025, 16:35:01 »
Dlatego Rosińskiego już nie określam mianem artysty, tylko chałturnika.

Hahaha. Chałturnikiem i wyrobnikiem to jest właśnie Marini. Do Rosińskiego to mu brakuje wiele, a piszę to jako żaden fan GR. Najlepiej było to widać w Łodzi. Przyjechało dwóch gości ze Stanów, megagwiazdy a się zachowywali normalnie, a przy nich "pan biznesmen" z Włoch co mu tylko na kasie zależało.

Offline Death

Odp: PolishComicArt.pl
« Odpowiedź #1236 dnia: So, 08 Listopad 2025, 20:34:35 »
Mnie rozpierdala cała ta koncepcja składania zamówień na Thorgala. Kupujesz w wydawnictwie za gruby hajs pięć albumów i aby kupić szósty musisz sam do nich napisać maila i jeszcze robić jakieś zdjęcia litografii, okładki i wnętrza komiksu, żeby ci łaskawie sprzedali album za 550 złotych, a z pudłem i wysyłką grubo ponad 600. Nie potrafią wysłać głupich maili do stałych klientów, ogłaszają to na Facebooku, którego nie każdy musi mieć i się jeszcze musisz prosić i spełniać jakieś beznadziejne warunki. Żenada. Zobaczymy czy będą tacy mądrzy po Klatce jak odpadnie wielu klientów. Nie mają nawet głupiej bazy danych swoich klientów. Masakra.

Offline Leyek

Odp: PolishComicArt.pl
« Odpowiedź #1237 dnia: So, 08 Listopad 2025, 20:36:42 »
Nie mają nawet głupiej bazy danych swoich klientów. Masakra.

Ja bym się cieszył, znając ich "profesjonalizm", przynajmniej nikt takiej bazy nie wykradnie ;)

Offline starcek

Odp: PolishComicArt.pl
« Odpowiedź #1238 dnia: So, 08 Listopad 2025, 22:15:26 »
No naprawdę, takie słowa o "zespole specjalistów z Galerii PolishComicArt.pl, który w ostatnich latach z ogromnym sukcesem wydawał kolejne albumy".
Za każdym razem, gdy ktoś napisze: 80-ych, 70-tych, 60.tych, '50tych - pies sra na chodniku w Tychach.

Offline Koora

Odp: PolishComicArt.pl
« Odpowiedź #1239 dnia: So, 08 Listopad 2025, 23:51:39 »
I jeszcze spiesz się z wysłaniem tego maila, bo chętnych jest o 10 procent więcej niż dostępnych egzemplarzy! Pewnie kolejkon chętnych ustawia się pod domem Pana Marszanda😅 kabaret😁

Offline sirPablo

Odp: PolishComicArt.pl
« Odpowiedź #1240 dnia: Pn, 10 Listopad 2025, 14:27:25 »
Czarno-biały Thorgal tom 4 się podobno drukuje, dostepny będzie prawdopodobnie pod koniec grudnia. Info z ich fb

Offline Death

Odp: PolishComicArt.pl
« Odpowiedź #1241 dnia: Pn, 10 Listopad 2025, 14:47:28 »
Ależ ofensywa. Trzeba niezły hajs wydać, żeby mieć Western, szóstego kolorowego Thorgala i czwartego czarno - białego...



Offline sirPablo

Odp: PolishComicArt.pl
« Odpowiedź #1242 dnia: Pn, 10 Listopad 2025, 15:41:33 »
No i jeszcze Tomek Grot  ;D

Offline Midar

Odp: PolishComicArt.pl
« Odpowiedź #1243 dnia: Pn, 10 Listopad 2025, 15:47:11 »
O, to bardzo fajnie, bo Thorgal czarno-biały jest bardzo dobrze wydany i cenowo jest rozsądnie.

Offline Jaszczu

Odp: PolishComicArt.pl
« Odpowiedź #1244 dnia: Pn, 10 Listopad 2025, 16:14:00 »
"każdy kontur oddycha, każdy kadr brzmi jak uderzenie fali o dziób łodzi wikingów."

O cholera! Dodać do tego gitarkę akustyczną + skrzypce i mamy nowy hit Starego Dobrego Małżeństwa!