Zapewne chodzi tam gdzie go zapraszają. Garuli trzeba jednak oddać to, że nikt inny nie schylił się żeby wydawać komiksy Rosińskiego w nowej ekskluzywnej formie. Oczywiście można mieć wiele zastrzeżeń do tego jak to robi, ale nikt inny tego nie zrobił. Można żałować, że Rosińskiego nie zapraszają do dużych sal, ale ktoś musiałby wyłożyć na to pieniądze, a jak widać chętnych brak. Cała ta sytuacja jest trochę odbiciem naszego jednak nadal zaściankowego rynku komiksowego. Mamy takiego Marszanda, na jakiego nas stać.