Nawet jak wydawcy zdecydują się na malutkie podwyżki, a nawet jakby nie było ich wcale, to i tak kupię zdecydowanie mniej niż w poprzednich latach, bo podrożało życie, opłaty, żarcie, rachunki, kredyt. A pensje stoją w miejscu. Podejrzewam, że jakby komiksy potaniały, też bym mniej kupił, bo cała reszta mocno podrożała. Plus obecnie jakakolwiek wizyta u lekarza, to tylko prywatnie i dwie stówki na dzień dobry za pięć minut w gabinecie. A jak trzeba dodatkowo badania to kolejne dwie stówki. Niestety, plan na najbliższe lata to tylko kończenie serii
