Holcman, nawet nie muszę nikogo i niczego bronić, bo w przypadku produkcji "agoriańskich" szkoda na to czasu. Wystarczy przejrzeć kilka wybranych numerów "Książek", porównać z tym co akurat wówczas trafiało do obiegu w ramach dystrybucji treści i połączyć kropki w zwarty "rysuneczek". Kiedyś nawet się w takie sprawy "bawiłem" (nie tylko w kontekście "Książek"), ale teraz już mi się nie chce. Uwzględniając jednak nasilające się tendencje można pokusić się o przypuszczenie, że obecnie jest pod tym względem jeszcze gorzej niż, dajmy na to, pół dekady temu.