Nie jest niczym złym wysyłać egzemplarze reklamowe do zaprzyjaźnionych, bądź nie 😉, redakcji.
Nie jest też niczym złym oczekiwać elementarnych informacji, jak powstała topka - kto wybierał i czy z puli otrzymanej, czy również z prywatnej.
Nie oczekujmy, że recenzenci czytają wszystko - tego nie robi nikt i każda topka jest w ten sposób ograniczona. To tylko zabawa.
Ale nie oczekujmy też, że topka w dość prestiżowym magazynie przejdzie bez echa na forum pasjonatów.
Nie demonizujmy żadnej ze stron.