Jeśli chodzi o umowy w komiksie, to zazwyczaj jest to najpier na gębę, a później jak już trzeba (bo komiks w druku), to jest podpisywana. Bo wiecie, przecież wszyscy się znamy, wszyscy koledzy i koleżanki, więc wiadomo, że nie ma co się zbyt wcześnie bawić w papierologię 
Zakładając że niczego nie mieszasz ("umowy w komiksie" to m.in. "twórcze" [mam na myśli tworzenie komiksu od zera], które faktycznie są "luźne", ale i tak jak tutaj "wydawnicze", czyli konkretna praca przystosowania gotowego produktu do lokalnego rynku) to bardzo nieciekawy ten świat wydawniczy, bo wprost piszesz, że ludzie zajmujący się wydawaniem komiksów podejmują pracę bez żadnej umowy (umowa ustna to też umowa, ale jak widać po np. "wycofywaniu" się stron nie sposób jej egzekwować), żadnych warunków, wynagrodzenia itp., oczywiście że nikt tego nie potwierdzi (legalność), ale przydałoby się żeby ktoś ze środowiska zaprzeczył, bo jw. ciężko mi uwierzyć że ludzie zgadzają się na taki układ, zwłaszcza jeśli nie są to "studenciaki" i z doświadczenia wiedzą, że kolega w "biznesie" to nierzadko kolega "do czasu"...
Zresztą nawet jak jest umowa to nie wyegzekwujesz czegoś, co jest niewykonalne w danym momencie (np. doby nie wydłużysz, a $ nie wypłacisz jeśli nie masz wpływów), ale przynajmniej jest "podkładka"...