Autor Wątek: O recenzjach komiksów – na blogach/portalach i YouTube  (Przeczytany 37619 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Popiel

Odp: O recenzjach komiksów – na blogach/portalach i YouTube
« Odpowiedź #210 dnia: Pn, 27 Październik 2025, 17:37:11 »
A pomyślałeś, że być może nie obchodzi go w tekście o komiksie to, co Ciebie kręci?

Wiesz, myślę, że w komiksie nie obchodzi go nic, poza tym, żeby dostać go za darmo, skoro nawet przy prezentacji nie jest w stanie zorientować się o czym on jest.

Bo na przykład mnie te "wartościowe" teksty najzwyczajniej w świecie nudzą i są za długie.

Ależ nie musisz o tym mówić - to widać po tym jak o komiksach piszesz i mówisz, z obrzydzeniem stroniąc od choćby odrobinę pogłębionej refleksji.


Offline michał81

Odp: O recenzjach komiksów – na blogach/portalach i YouTube
« Odpowiedź #211 dnia: Pn, 27 Październik 2025, 17:39:01 »
- ogromna nadpodaż komiksów sprawia, że czytelnikowi coraz trudniej jest wyłuskać cenne perły, które niestety w powszechnym odbiorze znikają przed wieprzami "legend", "kolekcji", "wypasionych okładek", "limitowanych wydań". Wybitne tytuły przepadają w zalewie szmiry jak łzy w deszczu, bo dominujący na rynku "recenzenci" nigdy nie zwrócą na nie uwagi, ze względów podanych powyżej.
Jest nadpodaż, tylko że nie wszystkich interesuje wszystko. Dla jednego ważnym tytułem będzie "Kent State", a dla drugie "Tablice Wenus". Trzeci będzie wolał kolejny tom "Batmana", po mimo że potem będzie pisał, że widział to wcześniej w animacji, ale i tak kupi, bo kręcą go tylko takie klimaty. Jak recenzent pisze tylko o superbohaterach to możesz go ignorować, bo raczej inne tytuły do niego nie trafią.

Offline Popiel

Odp: O recenzjach komiksów – na blogach/portalach i YouTube
« Odpowiedź #212 dnia: Pn, 27 Październik 2025, 17:39:47 »
Na pewno nie są to najambitniejsze pozycje dostepne na rynku, ale wiem, że istnieje dość spore grono fanów kina akcji z ubiegłego wieku, gdzie choreografia stawiana jest na 1. miejscu. Dla krytyka taki Van Damme to pewnie kawał aktorskiego drewna, ale dla innej społeczności jest bóstwem.

Nic nie rozumiesz. Uwielbiam filmy akcji klasy B, C itp. I komiksy takie również. Tu nie chodzi o jakich rzeczach się pisze, ale w jaki sposób.

Offline eridraven

Odp: O recenzjach komiksów – na blogach/portalach i YouTube
« Odpowiedź #213 dnia: Pn, 27 Październik 2025, 17:42:13 »
Ależ nie musisz o tym mówić - to widać po tym jak o komiksach piszesz i mówisz, z obrzydzeniem stroniąc od choćby odrobinę pogłębionej refleksji.

Bo to odziera przeżycie komiksu z własnego rozwiązywania wszelkich zagadek i tropów. Nie każdy oczekuje analizy, czasem wystarczy, że jest proste bum bum. Jak oczekuję czegoś więcej, sam drążę i mam wielką radochę z samodzielnego odszukania informacji.

Recenzja to pewien punkt myślenia, a ja nie chcę tego. Szukam faktów, nieskropionych emocjami.
« Ostatnia zmiana: Pn, 27 Październik 2025, 17:44:50 wysłana przez eridraven »
Komiks to tylko hobby

Piszę sobie na blogu: Comixxy

Offline michał81

Odp: O recenzjach komiksów – na blogach/portalach i YouTube
« Odpowiedź #214 dnia: Pn, 27 Październik 2025, 17:45:03 »
@Popiel pamiętaj że zawsze możesz takie osoby ignorować, nie czytając ich recenzji, nie oglądając ich filmów. I mniej wyświetleń to algorytm nie będzie tego polecał i zagrzebie na dnie internetu, nawet jak się będą starali. Działa to też i na dobre recenzje/publicystykę, jak nie jest polecana to ginie w zalewie innych rzeczy.

Zresztą to co padło na afterze, niedługo nie będą te recenzje/publicystyka miały znaczenia bo wszystko zaorze AI, które będzie takie teksty generowało.

Offline xanar

Odp: O recenzjach komiksów – na blogach/portalach i YouTube
« Odpowiedź #215 dnia: Pn, 27 Październik 2025, 17:45:54 »
To nie jest żaden wolny rynek, bo nie ma tu pieniędzy. Komiksy to jedna z ostatnich nisz, w których liczy się jakość i pasja, a pieniądze - tak dla twórców jak dla komentujących - są z tego niewielkie lub żadne.


Sorry, jaka elita? Jak jeden drugiemu wytknie, że pisze pierdoły, to ten pierwszy od razu staje się elitarny? Czy może ten drugi powinien podać argumenty na obronę swoich jakichś tam opinii, wywołać dyskusję, a nie zasłaniać się "ale mnie elity szykanują!", choć strzelił srogiego bąka?

Nie ma czegoś takiego jak "elita". Masz jakąś paranoję, teorię spiskową? Są ludzie, którzy piszą/mówią z rigczem i są tacy, którzy nie. Widziałeś gdzieś prostą i jasną linię podziału?

Albo nie rozumiesz o czym mowa, albo nie jesteś najostrzejszą kredką w piórniku. Choć w zasadzie - why not both? :)
No właśnie jest wolny rynek, wysypało tych kanałów, każdy tam pewnie po cichu liczy, że kiedyś coś na tym zarobi, tak samo z tym co tworzą komiksy.

Tak samo możecie sobie założyć w paru jakiś kanał i pokazać jak się jak się powinno to robić, przynajmniej o pieniądze się nie pokłócicie bo ich nie ma.

To, że nie ma czasu, pieniędzy, jak zapytasz jakiegoś randomowego człowiek na ulicy to każdy ci powie, że nie ma czasu i pieniędzy.

To minerstwo przecież dla beki było.
Twój komiks jest lepszy niż mój

Offline michał81

Odp: O recenzjach komiksów – na blogach/portalach i YouTube
« Odpowiedź #216 dnia: Pn, 27 Październik 2025, 17:57:36 »
Recenzja to pewien punkt myślenia, a ja nie chcę tego. Szukam faktów, nieskropionych emocjami.
I dlatego zaprosiłeś Bazyla do nagrywania wspólnych filmów na kanalę? Osobę która mija się z faktami w swoich wypowiedziach. Dla której słowo recenzja i streszczenie w jego wpisach są równoznaczne? Chyba jednak szukasz tematów które emocjonują ludzi.

Offline OokamiG

Odp: O recenzjach komiksów – na blogach/portalach i YouTube
« Odpowiedź #217 dnia: Pn, 27 Październik 2025, 18:12:35 »
Obejrzałem kilka, teraz jeden może na kwartał, żeby zobaczyć, czy czegoś się nauczył. Niczego.


@OokamiG
Wiesz, jeśli ktoś nie potrafi wymówić nazwisk lub tytułów, myli autorów, fakty, daty, kompletnie missuje pointa, używa słów w niewłaściwym kontekście, jego refleksja co do treści jest oparta na poziomie "chrum chrum, ale mu tu przywalił" - to nie trzeba mieć otwartego przewodu doktorskiego żeby zrozumieć, że ten ktoś nie ma kompetencji.

I jak pisał @michał81 - każdy może o tym dyskutować. Nie istnieje jakaś wyimaginowana "elita", a tylko ludzie, którzy potrafią pisać/mówić po polsku i artykułować składnie swoje jakieś tam przemyślenia, albo nie.

Dlatego też nie oglądam, nie myślę o tym i nie marnuje czasu na te produkcje. Nie widzę też sensu, żeby nad nimi dyskutować. Dyskutować warto o rzeczach, które subiektywnie uważasz, że warto poświecić im czas. Ty, Popielu za dużo czasu na to poświęcasz, przynajmniej w stosunku do opinii, które wyrażasz na ten temat. Poczytaj jakiś komiks, przynamniej lepiej spędzisz czas.
« Ostatnia zmiana: Pn, 27 Październik 2025, 19:02:12 wysłana przez OokamiG »

Offline xanar

Odp: O recenzjach komiksów – na blogach/portalach i YouTube
« Odpowiedź #218 dnia: Pn, 27 Październik 2025, 19:10:32 »
I dlatego zaprosiłeś Bazyla do nagrywania wspólnych filmów na kanalę? Osobę która mija się z faktami w swoich wypowiedziach. Dla której słowo recenzja i streszczenie w jego wpisach są równoznaczne? Chyba jednak szukasz tematów które emocjonują ludzi.
Zazdrościsz, że ciebie nie zaprosił  ;) Właśnie zobaczyłem jaka mnie drama ominęła  :)
Twój komiks jest lepszy niż mój

Offline michał81

Odp: O recenzjach komiksów – na blogach/portalach i YouTube
« Odpowiedź #219 dnia: Pn, 27 Październik 2025, 19:33:22 »
Zazdrościsz, że ciebie nie zaprosił  ;) Właśnie zobaczyłem jaka mnie drama ominęła  :)
Czego mam zazdrościć? Drama to cię ominęła kilka lat temu. Szczerze to spodziewam się, że wystawi Bazyla jak inne osoby które z nim współpracowały.

Offline Castiglione

Odp: O recenzjach komiksów – na blogach/portalach i YouTube
« Odpowiedź #220 dnia: Pn, 27 Październik 2025, 19:52:50 »
Nie byłem, ale określanie, że ktoś ma kompetencje a ktoś nie, trochę tym zalatuje. Skąd ktoś ma kompetencje żeby to oceniać? Na końcu i tak widz/ czytelnik decyduje po jaką treść sięgnąć i to on i ilość odbiorców jest wyznacznikiem jakimś tych treści.
No bo to widać/słychać po sposobie wypowiedzi, słownictwie, ogólnie umiejętności posługiwania się językiem (w przypadku filmików również wypowiadania się przed kamerą), obeznaniu w temacie, przemyśleniach o danym tytule, argumentacji swojego zdania, itp.

Czy ilość odbiorców jest wyznacznikiem jakości treści? Tu można by polemizować.


Podoba mi się samo rozkręcenie takiej dyskusji, ale mam wrażenie, że towarzyszy temu cała taka otoczka związana z wyjątkowością, ekskluzywnością...

Nie wiem, czy bycie komiksiarzem to coś niszowego. Komiksy można kupić w każdej księgarni i kiosku, nawet w Polsce. Jakie to będą komiksy to już inna sprawa.
Ktoś może powiedzieć, że lubi filmy, nawet te klasy b i się nimi "jarać". Czy jakiś krytyk filmowy podejdzie do takiej osoby i powie "dobra, Ty prawa głosu nie masz, bo oglądasz dziadostwo i jeszcze opowiadasz, że to jest dobre". Są fora dla takich zajawkowiczów i zapewne tacy, co obejrzeli filmów tego kalibru 1000 albo więcej mają już "wyrobiony gust" (jakkolwiek dziwnie to brzmi w tym kontekście) więc ich opinia może mieć znaczenie dla osób, które też mają takie hobby.

W wielu miejscach możemy znaleźć recenzje/opinie na temat bardzo popularnych filmów, książek, gier, albumów muzycznych... Często nie są to jakościowo dobre rzeczy, nie są one też ambitne, ale powiedzmy że ktoś wiedział w jakie nuty należy uderzyć i coś się ładnie sprzedało. Ludzie chcą poznać opinię zanim wydadzą na coś swoje pieniądze. Coraz rzadziej sięgam po pisma branżowe, więc odpowiedzi często szukam w internecie i z reguły jest to youtube albo portal, który akurat wypluła mi wyszukiwarka. I z reguły trafiam na zajawkowiczów.

Nawet jeśli zdarzy mi się trafić wreszcie opiniotwórcę (bo czy jest on "etatowym" krytykiem/recenzentem to nie wnikam), którego gust w miarę pokrywa się z moim, to prędzej czy później trafi się taki utwór, który jemu się spodobał, a nie mnie. Albo na odwrót. I czy to coś złego? Chyba sami na tym forum uświadczyliśmy sytuacji, gdy jakiś komiks zdobył nagrodę numero uno, a później odbiór był: "serio te bazgroły dostały nagrodę?".

Jak byłem młody, to miałem takie marzenie, aby zostać dziennikarzem sportowym. Mnie się nie udało, ale mamy wysyp redakcji, w których pracuje wielu młodych dziennikarzy i są blisko największych wydarzeń sportowych na świecie. Słyszymy ich głosy przy okazji rozmów w studio, transmisji wywiadów. Bardzo często popełniają błędy, nie weryfikują informacji, mylą nazwiska, kluczowe informacje takie jak kiedy, kto, co i z kim.
Ci ludzie nie tracą pracy nawet jeśli do takich pomyłek dochodzi co tydzień. Ale budują swój "autorytet" bo pracowali 10 lat w takim i owakim medium. A później siadają naprzeciwko zajawkowicza, który po prostu w weekend siada i ogląda 10 meczów i rozjeżdza takiego "eksperta" w każdym quizie o wiedzy z piłki nożnej :)
Przecież tu nie chodzi o to, co ktoś czyta lub ogląda, tylko o poziom publicystyki. No to jest akurat faktem, że jak się wejdzie na takiego yt, to spora część osób nagrywających te komiksowe filmiki robi to absolutnie amatorsko - pomijając samą jakość nagrania, to również w warstwie merytorycznej. Wypowiadać się publicznie nie każdy potrafi i jeżeli tak, to być może nie powinien tego robić, ale fajnie byłoby, gdyby chociaż broniło się to treścią - a często tak nie jest, bo mylenie faktów, przekręcanie nazwisk czy zwykły brak przygotowania są na porządku dziennym. Nie jest problemem, że są to zajawkowicze, bo to się nawet chwali, tyle że nie mają nic do powiedzenia na temat, o którym się wypowiadają, poza rzuceniem (wydukaniem) kilku frazesów. Analogicznie sytuacja wygląda w przypadku tekstów pisanych - stylistycznie nieraz jest to kiepskie.

Oczywiście nie każdy i też nie uważam, żeby sam w sobie był to jakiś wielki problem - kto chce, niech sobie zakłada bloga czy kręci filmiki. Takie rzeczy były od zawsze i nikt tego nie brał na poważnie, że jakiś małolat napisał sobie kilka zdań o książce, którą przeczytał czy filmie, który obejrzał. Gorzej jeżeli nie ma alternatywy, tzn. kiedy większość publicznej dyskusji na dany temat stoi na takim poziomie.

Offline OokamiG

Odp: O recenzjach komiksów – na blogach/portalach i YouTube
« Odpowiedź #221 dnia: Pn, 27 Październik 2025, 20:11:36 »
Nie jakości, nic takiego nie powiedziałem, tylko chodziło mi o to, że ktoś tworzy taką treść czy inną, żeby dotrzeć do jak jakiegoś grona. I to czy mu się to uda czy nie, w jakimś sensie świadczy o tym, czy na jego treści jest jakieś zapotrzebowanie. 

Odp: O recenzjach komiksów – na blogach/portalach i YouTube
« Odpowiedź #222 dnia: Pn, 27 Październik 2025, 20:18:43 »
Recenzja to pewien punkt myślenia, a ja nie chcę tego. Szukam faktów, nieskropionych emocjami.
...Po czym zaprosiłeś do rozmowy Bazyla, którego 95% wpisów to kłamstwa i oszczerstwa na temat Egmontu, notoryczne pomyłki na temat danych komiksów, celowe przemilczanie błędów jakie robi Hachette czy personalny atak na Tomasza Kołodziejczaka spowodowany jego chorą nienawiścią do niego. Zajebiste szukanie faktów nieskropionych emocjami - tak ci to wychodzi, że z dumą niedawno ogłosiłeś, że umówiłeś się z nim na kolejne nagranie  ;D
Wiesz, że jesteśmy znajomymi, ale stary... nie zaklinaj rzeczywistości proszę...
Sociale:
https://www.instagram.com/wayne_collector
https://malopowaznyblog.blogspot.com/
Co jakiś czas, jako gość:
https://youtube.com/@comixxy?si=bq1ChjvybdESO-vD

Ten który nie załapał się na WKKM, bo był za mały 😉

Offline Castiglione

Odp: O recenzjach komiksów – na blogach/portalach i YouTube
« Odpowiedź #223 dnia: Pn, 27 Październik 2025, 20:26:21 »
Nie jakości, nic takiego nie powiedziałem, tylko chodziło mi o to, że ktoś tworzy taką treść czy inną, żeby dotrzeć do jak jakiegoś grona. I to czy mu się to uda czy nie, w jakimś sensie świadczy o tym, czy na jego treści jest jakieś zapotrzebowanie. 
No ale to raczej nie jest tak, że ktoś nagrywa słabą recenzję, żeby dotrzeć do grona osób szukających słabych recenzji, tylko zwyczajnie inaczej nie umie. Nie wiem, czy jest zapotrzebowanie na takie materiały, może i tak, ale to nie sprawia, że ten ktoś ma nagle kompetencje do bycia recenzentem.

Offline Leyek

Odp: O recenzjach komiksów – na blogach/portalach i YouTube
« Odpowiedź #224 dnia: Pn, 27 Październik 2025, 20:51:53 »
W ostatnią sobotę w ramach IV Górnośląskiej Imprezy Komiksowej miałem przyjemność prowadzić panel "Jak blogować o popkulturze". Dyskusja przebiegała dość intensywnie, więc to chyba najlepszy wątek na krótkie jej podsumowanie (poza postem w temacie GIK).

Temat w jakimś tam sensie ważny. Ale już sam tytuł a za tym i pewnie temat panelu bezsensowny. Idea bloga zakłada, że jest to twór amatorski lub na wpół amatorski. A jak amatorski to i poziom różny, z rzadka tylko u jakichś pasjonatów wysoki. Wysokiej jakości tekstów trzeba szukać na portalach, na papierze, a nie na "moich koffanych blogaskach". No i elitarysta jako prowadzący to tak jakby do dyskusji o wegetarianiźmie wziąć na moderatora rzeźnika.

- osoby, które mają do niej stosowne kompetencje muszą opłacić czynsz, więc hobby i pasja przegrywają niestety z pracą zawodową. Stąd komiksowa publicystyka ma w ich pracy miejsce marginalne;

W uproszczeniu - ci, którzy mogliby i powinni - o komiksach nie piszą i nie mówią z braku czasu. Ci, którzy sensownie to robią - giną w zalewie patorecenzenckiej i pseudopublicystycznej miernoty tych, którzy dominują, nie mając pojęcia o tym, co robią. I dobrze im z tym.

To już wcześniej zostało wyśmiane, ale przytoczę ponownie, żeby nie zaginęło. Normalnie przedszkole. "Panie my mądre, światłe, ale nie mamy czasu, kasy, a patrz Pan te młode nic nie umiejo, a się mądrzą, a i jeszcze komiksiki dostają za frajer".

Rozsyłane darmowe recenzenckie egzemplarze od wydawnictw, które bywają omówione w trzech zdaniach, a potem lądują (często nawet nierozfoliowane!) na portalach sprzedażowych, też nie sprzyjają budowie sensownej płaszczyzny dyskusji o komiksach. Ale to temat na inną rozmowę.

No i jest sedno tego co boli najbardziej. "Amatorzy" dostają komiksy za darmo, a koneserzy nie. Tylko niech jeden z drugim koneser się postawi w roli wydawcy i pomyśli, że dotarcie z tytułem do grona 1 czy 2 tys. ogądających jakiś kanał jest warte oddania tej jednej sztuki za darmoszkę.

No i ogólnie tez co już to padało - nie podoba się, nie oglądaj, nie śledź. Każdy ma mózg i jak widzi, że prowadzący pitoli trzy po trzy to w końcu zrezygnuje z oglądania, ale coś tam wyciągnie (np. pozna nowe tytuły, w ogóle dowie się że w Polsce wychodzą jakieś komiksy). Nie mam nic przeciwko krytyce, ale najłatwiej się uczepić jednej grupy. Ale wpadki wydawców (vide Mucha) to już są cacy. I jeszcze najlepiej samemu nic nie robiąc. To nawet taki, kolejny pieniacz, @turucorp organizuje, z tego co słyszę, świetną imprezę. Tylko p. @Popiel wiecznie obrażony i ziejący jadem wobec "słabszych".