Od kilku dni przymierzam się żeby coś napisać w związku z ostatnimi nowinkami związanymi z komiksami superhero. Trochę za mało czasu żeby wypowiadać się na bieżąco, zresztą w odpowiednich tematach część przemyśleń pokrywa się w dużym stopniu z moimi. Jedna rzecz jaka nasunęła mi się po zapowiedziach Egmontu i też w związku z dodrukiem pierwszego i zapowiedzią drugiego zbioru Spiderowego od Muchy... To jak nam (ogólnie na świecie) rządzący układają "porządek" i co od 2020 skutkuje obecną "nieciekawą" sytuacją gospodarczą ma jeden pozytyw dla wąskiej części polskich komiksiarzy - otóż
wreszcie niektóre nieobecne tzw. pewniki sprzedażowe wchodzą na nasz rynek, pożądane pozycje, których wydanie z różnych powodów było odkładane przez lata...Prawda że moja teza bazuje głównie na tytułach typu Spider-Man, oraz że rok temu można było podobną tezę sformułować, z tym że jw. tytuły jakie z różnych powodów odkładano na "inne czasy" (powodem zarówno niepewność co do wyników sprzedaży [jak przed wydaniem pierwszego Spectacular S-M Muchy] czy odwrotna sytuacja z runem Straczynskiego, którego wydanie i zadowalająca sprzedaż była/jest pewna, więc można było odkładać na czasy "gorsze" tj. jak widać na teraz [to tylko przykład, bo na pewno licencja też droga i może np. Mucha spytała Marvela, Marvel spytał czy Egmont jest zainteresowany i teraz faktycznie "muszą" wydać żeby ten run był w ich katalogu]...) wreszcie będą dostępne, bo to co w ostatnich latach, mimo że komplety, to wciąż powtórki, czyli rzeczy mniej lub bardziej znane/rozpoznawalne na rynku i to zachowawczo dobierane (Knightfall czy ww. pierwszy SS-M Muchy, zresztą wciąż dziwię się, że Mucha obawiała się o sprzedaż tego tytułu, co artykułowałem jeszcze przed jego premierą...).
W przypadku tego przytaczanego Spidera Straczynskiego na rynku dostępny był tylko tzw. teaser, czyli ekwiwalent jakoś jednego z pięciu tomów kompletnego runu (Semic, DK, WKKMx2 plus w SBM były pojedyncze zeszyty), jest to zdecydowanie odmienna sprawa niż Knightfall czy Epici (Semic solidnie dobierał ciekawsze zeszyty z różnych serii amerykańskich, stąd, przynajmniej takie mam przeświadczenie, najciekawsze zeszyty były znane u nas już wcześniej - mam na myśli "znane", nie że każdy ma czy każdy ma dostęp...).
Niestety dla ogółu rynku komiksowego sytuacja wygląda przypuszczalnie tak, jak o tym mówią wydawcy. Ta ww. reprezentacja w postaci cegieł Batmano-Spiderowych tworzy iluzoryczny obraz "dobrobytu", podczas gdy
wydawanie tytułów jakich dobra sprzedaż jest gwarantowana, w tym tych bazujących głównie na sentymencie większej lub mniejszej grupy czytelników wskazuje właśnie na odwrotność dobrej sytuacji rynkowej (tj. wydawcy "chwytają się" pewników sprzedażowych "na przeczekanie" itd.). Tyle że tak sytuacja gospodarcza, jak i ten wybór tytułów niestety wskazuje też na inną prawidłowość -
pozyskanie nowych czytelników staje się trudnością znacznie większą niż dawniej.
Czego nie wiem, a jestem ciekaw, to czy wydanie Knightfalla czy Spiderowych Epiców spowoduje/spowodowało większe zainteresowanie komiksami ogółem, tj. czy te tytuły faktycznie udało się rozreklamować poza środowisko ściśle komiksowe (to odwiedzające Gildię itp.) i czy osoby zainteresowane tymi tytułami sięgają po komiksy poza tymi jakie znają/pamiętają z tzw. młodości

Forum czytam i nieraz widzę wątpliwości odnośnie wypowiedzi wydawców, bo jw. można mieć wrażenie że są sprzeczne z ich działaniami, z tym że jw. część działań tworzy mylne wrażenie o kondycji wydawnictwa/rynku, a część... Części nie jestem w stanie wytłumaczyć, przykładowo test kioskowej kolekcji z początkami Marvela (lata 60) - każdą z tych ostatnich zachodnich Marvelowych kolekcji bym w jakimś kształcie u nas widział, tylko nie tą Origins

To też nie pomaga w ocenie naszego rynku, kiedy co chwila wydawcy mówią jak duży wpływ cena papieru ma na cenę komiksu okazuje się, że "wystarczy" wydać w kosmicznie dużych (jak na nasz rynek komiksowy) nakładach i tytuły dalekie od topów sprzedażowych mają szansę ładnie na siebie zarobić...
Odnośnie samej kolekcji krótko, bo to nie temat od tego, a też za mało żebym tam pisał - raczej tego nie ruszę, początki Spidera czy Daredevila naprawdę fajnie się czyta, ale nijak mają się one do komiksów tworzonych nawet 20 lat później. Jako ciekawostka, taki dodatek jak w Kolekcji Eaglemoss jest to świetna rzecz, ale tak to do mnie nie trafia, co innego do osób które faktycznie szukają albo chcą ten okres Marvela poznać, tyle że marketing szeptany, dystrybucja kioskowa, "2 tygodnie i nie ma" też niekoniecznie do tych osób trafi. Strzelam że jeśli ta kolekcja ruszy, to na półkach postawi ją znacznie większy procentowo udział osób, których same komiksy w ogóle nie interesują. Hm, no i też ten kontrast między całkiem przemyślanie przygotowaną na nasz rynek kolekcją DC (tą aktualną od Hachette) i tą Origins - wyższa cena, cieńsze tomy, zawartość dla konkretnego odbiorcy...
Będę obserwował jak to się rozwinie, tak samo "co z tym rynkiem", bo wg. prognoz sprzed... sprzed jakiegoś czasu już powinniśmy wychodzić z tego gospodarczego załamania, a tymczasem wiele wskazuje na to, że dopiero zaczniemy się topić
