Po odłożeniu pierwszego tomu"Departamentu Prawdy" nie mogłem się doczekać sięgnięcia po kontynuację. Scenarzysta Tynion IV zaplótł niezwykle intrygującą sieć powiązań, która zrodziła we mnie wiele znaków zapytania.
Geniusz fabularnej konstrukcji tego komiksu polega na tym, że objaśniając, jak to w ramach świata literackiego bohaterowie kreują rzeczywistość, sam lawiruje niepokojąco blisko naszej rzeczywistości. Pod płaszczykiem political-fiction kryje się inteligentnie i sprawnie podany wykład na temat wpływu propagandy i ludzkich wierzeń na kształt naszej codzienności. Bardzo zgrabnie w połowie tomu zostaje wpleciona poboczna historia, która daje nam na chwilę odpocząć od bombardowania nas kolejnymi informacjami o kreowaniu świata przez gabinet cieni. Połowa albumu to dymki wykładające w szczegółowy sposób to, jak kreuje się obraz świata dla szarych śmiertelników. Nie jest to jednak gadanina pusta i bezcelowa, nie czuję, że mój czas zmarnowano, wszystko składa się w zadowalającą, intrygującą całość. Przede wszystkim cały monolog jest doskonale napisany i przybliża również jedną z bardziej interesujących postaci. Człowieka, który zaskakuje nas potężnym twistem, gdy fabuła znów zaczyna przeć do przodu. W "Mieście na wzgórzu" nie dzieje się wiele, ale gdy już zaczynają grać tam-tamy, to wieści zmieniają w naszej głowie wiele.
Graficznie to wciąż majstersztyk, idealnie pasujący do opowieści. Jestem zafascyniwany kadrami z tego komiksu. Tyle głębi, niedopowiedzeń i mistycyzmu w obrazie dawno nie widziałem.
MOJA OCENA DRUGIEGO TOMU 8️⃣/🔟