"Plot Holes" od niezwykle popularnego Seana Murphy'ego zapowiadało się wyśmienicie. Wielka akcja na Kickstarterze, która zakończyła się uzbieraniem przez twórcę ponad miliona złotych na swój niezależny projekt, pokazywała, jak wielka jest rzesza oczekujących i jak silna jest wiara w dzieło.
Pomysł na super drużynę naprawiającą fabuły książek, jest niezwykle intrygujący. Od razu zastanawiałem się, które wątki z przeczytanych przeze mnie książek chciałbym zmienić, aby cała historia na tym zyskała. Gdy poznałem członków drużyny i ich moce, oczyma wyobraźni już widziałem, jak scenariusz będzie je wykorzystywał w konkretnych tytułach literackich. Jakże wielkie było moje rozczarowanie w trakcie samej lektury...
Historia Cliffa (główny bohater i zapewne alter ego autora) to kopia wątku Neo z Matrixa. Odwiedza go szefowa supergrupy i zderza go z brutalną prawdą - jest on bohaterem książki... i to słabej książki. Albo pozostanie w swoich litererackim świecie i przestanie istnieć (komiks którego jest bohaterem zostanie anulowany), albo pójdzie z nią i jego życie zyska cel. Musicie przyznać, że taka informacja może zwalić z nóg. Ale w tym scenariuszu nie ma czasu na jakiekolwiek rozsterki protagonisty! Tu ma być akcja i tempo lecące na łeb i szyję!
I tak niestety jest przez całą lekturę. To co wydawało się genialnym motywem do pogłębienia naszej relacji z bohaterami, jest jedynie liźnięte przez scenarzystę. Tu nie ma miejsca na jakiekolwiek zrozumienie motywów załogi. Każdy dostaje swoje dwie strony originu i już lecimy dalej. A przypomnę, że mówimy o osobach, które z jakiegoś powodu były niepotrzebne w ich, wykreowanych przez jakiegoś pisarza, światach. Za nimi wszystkimi stoi historia sprostania brutalnej prawdzie, że żyli w sztucznym świecie i ich relacje z najbliższymi to była fikcja. Nie potrafię pojąć, czemu mając tak genialny punkt wyjścia do zbudowania wielkiego uniwersum, Murphy poszedł na łatwiznę i całość zamknął w pięciu zeszytach. Mając 250 tysięcy dolarów na koncie od darczyńców i mogąc tworzyć co tylko chce bez ingerencji Panów w garniturach, postanowił stworzyć akcyjniaka marmującego ogromny potencjał wykreowanego świata. Mam wielką nadzieję, ze ktoś wróci do tego pomysłu. Z tego można stworzyć dzieło epokowe!
Rysunki to absolutne mistrzostwo! Murphy jest rysownikiem WYBITNYM i ten tytuł może stanowić jego najlepsze portfolio. Wykreowany świat, zabawa formą oraz niezwykle szczegółowe plansze, ukazują nam z jakim formatem artysty mamy doczynienia. Z łatwością poczujemy, jak wiele frajdy sprawiała Seanowi praca nad tym tytułem, sprawne oko wyłapie wiele odniesień do dziesiątek dzieł sztuki, będących inspiracją autora. Świetne są też easter eggy do wcześniejszych komiksów scenarzysty.
Komiks miał ogromny potencjał. Punkt wyjścia stwarzał nieograniczone możliwości kreacji kolejnych zeszytów oraz zabawy formą. Jednak sam autor postanowił to wszysrko zdusić w zarodku i dać nam banalną historię pędzącą na złamanie karku. Wciąż jednak, jest to przepięknie narysowany komiks, którym nacieszycie swoje oczy na wiele godzin.
MOJA OCENA 4️⃣/🔟