Normalna rzecz że wydawnictwo, jak każda inna firma, dba o swoje dobre imię kiedy im ktoś publicznie zarzuca niecne praktyki, więc się bronią prawnie, nic nowego. Zakładam ze pan tłumacz ma osobistą kosę z SD i dał się ponieść fantazji co go może kosztować 5 tys na cele charytatywne, jak mu w sądzie udowodnią winę. Biedny, najgorzej jak każą mu płacić na fundacje których akturart nie popiera, to będzie istny insult do injury (taki tłumaczeniowy wtręt). Dobrze że forum ma małe zasięgi i anonimowość i możemy krytykować bezkarnie niedoróbki innych wydawnictw i nikomu nie przyjdzie ciąganie nas krnąbrnych czytelników po sądach i wysyłanie do pie*dli.
Przychodzi na myśl inny wyrok - za nazwanie Wellamnowej wielorybem (lub coś w ten deseń) pisarz Piekara miał zasądzone 25 koła, ale na razie tylko Prokop jako świadek za niestawienie na rozprawę dostał karnego tysiaka. Koła sprawiedliwości mielą się powoli.