Chyba część użytkowników trochę tutaj missuje pointa.
Nie jesteśmy na forum malarstwa, tylko na forum komiksowym.
Czy powiesiłbym pojedyncze rysunki Świdzińskiego lub Mazura obok prac Rosińskiego czy Moebiusa, by sycić oczy doskonałą perspektywą, subtelnością kreski, światłocieniem, detalem i czym tam jeszcze się syci?
No jasne, że nie. Bo i po co?
A czy postawiłbym wyżej wymienionych w jednym rzędzie, jeśli chodzi o opowiadanie obrazem, budowanie napięcia, umiejętność przekazania sugestywnej historii?
Abso-kurde-lutnie!
Chłopaki przyjęli taką konwencję, która im pasuje i pozwala sprzedać historie, jakie chcą opowiadać.
Pod tym względem nie odstają, a czasem wręcz przeskakują, bo świadome operowanie umownością, aluzją, uproszczeniem świadczy o inteligencji i artystycznej samoświadomości bardziej niż narysowanie konia jak z obrazka.
Konia.
Serio? Znów powrót do rozmowy o plecach konia?
Grubo. Świdziński, Rosiński, Mazur, Moebius, Dębski, Burgeon, Pałka, Manara, Topor, Mignola, Koza, Andreas itd. itd. Ogólnie to taka gra z czytelnikiem, ilustracja koniecznie musi pokazywać pokazywać zero umiejętności autora, żeby zwrócić uwagę na opowiadanie (chuyowym) obrazem, taką mam koncepcję, od koncepcji to jestem tutaj ja. Taka konwencja, umowność, aluzja, halucynacja, hemoglobina, dwutlenek węgla, taka sytuacja.
A później lato nad morzem, namiot niedaleko promenady i "obniżka ceny" 12,50 ten egzemplarz z góry trochę wymiętolony, bo kto otworzył ten odłożył. Walka z rasizmem na forum (nawet się nie dziwię, też bym nie chciał być kojarzony). Cały dział "komiksy polskie", 10 stałych piszących, 20 stałych czytelników, najpopularniejszy temat nowe wydanie "Kajka i Kokosza".
Tyle lat gadania o plecach konia a niektórzy dalej nie potrafią ich narysować. Śpiewać każdy może, ale nie każdy powinien.