@turucorp
Chcecie się kopać, Wasza rzecz, niepotrzebnie coś mi się ubrdało, to może jakieś zaszłości już nie do odkręcenia.
Dla mnie ten początek, w którym przekracza się granice dobrego smaku, jest jak wdepnięcie w psiego kupsztala: unikam, ale jak się przydarzy, to się uśmiechnę, wytrę but i pójdę dalej. Mam wybór, czy i z kim rozmawiać, ale też nie pstryknę w nikogo bobkiem, bo różnią nas tylko opinie, albo uważam, że ktoś plecie androny.
Wcześniej padł jakiś przytyk chyba do mnie; taki smrodek nie wart uwagi. Po kiego mam toczyć kulki?
Sam mylnie odebrałem intencje pytania, z odpowiedzią na które wyskoczyłem, bo wyszło, że wuj tam.
Nie zacznę nowej wojny i nie zakończę starych

@starcek
Wynajmij sobie kogoś z warsztatem, weźcie po ołówku i kartce, siądźcie naprzeciwko drzewa (samochodu, budynku, czegoś) i narysujcie je. Żeby było szybko, poproś o rysunek szkicowy. Naocznie przekonasz się, czym jest warsztat, a czym jego brak (zakładam, że nie rysujesz, przepraszam, nie wiem).
Nie ocenię warsztatu, kiedy go w czymś nie ma, mogę tylko powiedzieć: w tym nie ma żadnych umiejętności warsztatowych.
I wybacz, ja już nic dalej nie pociągnę, nie bawię się w wujkowanie.
@Jaszczu odezwę się, nie dziś, to jutro