Dla mnie najgorsze Fantasmagorie. Za chamstwo i butę właściciela. Za wydanie tylko pierwszych tomów paru ciekawych tytułów. Za robienie czytelnikom problemów (zwroty pieniędzy). Do tego dochodzi słaby Wstrząs i pewnie narobienie problemów dziewczynie, na którą to wydawnictwo było zarejestrowane.
Mam awersję do wydawnictw książkowych, które biorą się za wydawanie komiksów, bo z reguły nie umieją tego robić (nie znają specyfiki rynku). Przestrzelają nakłady, nie wydają pełnych serii, wydają w jakiś dziwny sposób (a bach, małe tomiki na grubo). Na szczęście jest też NSC od Sonii Dragi, co udowadnia, że jednak można.
Dobry Komiks był OK. Tani (w porównaniu z Mandragorą), chyba prawie wszystko dociągnął do końca. Oni nic nie zabili, tylko nie było wtedy czytelników na takie wydawanie (zeszytówki w kioskach). Mandragora też próbowała z zeszytami i chyba szału nie było, bo walały się potem w tanich książkach. Dla mnie to był taki okres, że po prostu dużo młodych ludzi przestało czytać komiksy (jakieś pokolenie poszło w mangę) i zwyczajnie nie było takiego popytu jak w latach 90'. Trudny okres, w którym nie było złotego środka na wydawanie komiksów.