2 takie przypadki miałem:
1) W bibliotece wyciągałem z górnej półki kolejny tom Skalp, a w drugiej ręce już miałem parę komisów. No i mi się ten Skalp wyślizgnął. Próbowałem ratować, złapałem za jedną okładkę. Niestety impet był już na tyle duży, że prawie cała się oderwała. W akcie skruchy zaniosłem Metronom i Rękawicę odlaną z żelaza. Skalp został uratowany, ale no jako nieśmigany już nie ujdzie.
2) Kiedyś znalazł się kupiec na Alieny (te mniejsze, cieńsze) i chciał się upewnić, że są w 100% niebite. Byłem pewny, że są niebite, ale żeby nie było pretensji to wyjąłem i sprawdzałem po kolei. No i jeden się wtedy ubił. Do tego kupca już nie poszedł.
I tyle. Komiksy trzymam w części za szkłem i na tyle wysoko, żeby nikt z domowników nie tykał. Tylko ja jestem dla nich zagrożeniem.