@holcman, czy umiałbyś wytłumaczyć laikowi, czemu uważasz, że festiwal jest tak dobrze narysowany? W czym zawiera się to, czego my tu wszyscy (laicy przecież, zwykli odbiorcy) nie dostrzegamy...? Co świadczy o geniuszu tej grafiki?
Jedyne co mogę zrobić to podzielić się moim punktem widzenia, co przecież i tak nikogo nie przekona :-)
Po pierwsze: rozmawiamy o sztuce, rzeczy której odbiór jest skrajnie subiektywny i w której każdy odbiorca szuka czegoś innego. I tak dla mnie przysłowiowy Matejko, który wielkim malarzem był < np. Rothko, Malewicz, czy Andrzej Wróblewski. A im starszy jestem tym bardziej kręci mnie prostota, umiejętność opowiadania historii, budzenia emocji ograniczonymi środkami. Jak widzę, że rysownik cierpi na horror vacui to od razu podchodzę do tego jak pies do jeża, a po jednej stronie jestem już zmęczony.
Po drugie: komiks to nie malarstwo. Patrząc na pracę rysownika komiksów oceniam zupełnie inne rzeczy. Dobry rysownik komiksowy to dla mnie wyrazisty, natychmiast rozpoznawalny oryginalny styl. Umiejętność prowadzenia czytelnika przez historię (czyli narracyjna sprawność), świadomość swoich ograniczeń i braków (cholernie ważna w komiksie sprawa), konsekwencja. Cenię też rysowników, którzy umiejętnie dobierają scenariusze. Co z tego jak ktoś jest fantastycznym rzemieślnikiem skoro raz po raz pracuje na gównianym tekście? A jeśli decyduje się poświęcić kupę czasu nad pracą nad czymś takim, to wystawia swojej ocenie wyjściowego materiału średnie świadectwo.
Czytając ten wątek od samego początku widzę, że duże emocje budzi fakt, że za rysunki (ale i za najlepszy komiks) został nominowany Świdziński, a nie Spórna, czy Wyrzykowski. Pozwoliłem sobie nawet na FB wyrazić opinię, że dla mnie Świdziński to rysunkowo trzy klasy wyżej niż Sprórna, co striggerowało Leyka. Dlaczego tak uważam? Część odpowiedzi jest już w tym, co napisałem powyżej. Jacek panuje nad komiksową materią, w skład której wchodzi zarówno rysunek, jak i kadrowanie, jak i konstrukcja całej planszy. Bezproblemowo prowadzi czytelnika przez historię i przez to, co chce mu przekazać. Komiksy Jacka - bo przecież nie tylko „Festiwal” - to spójne graficznie światy, nad którymi autor ma całkowitą kontrolę. Można wyszydzać jego rzemiosło, co na tym forum zdarza się nagminnie, ale to świadczy tylko o niezrozumieniu środków, którymi Świdziński się posługuje. Jemu wystarczy kilka kresek, żeby oddać całą gamę emocji targających jego patyczakam, o relacjach między nimi już nie wspominając. Bardzo sprawnym rysownikom „Wydziału 7” często nie wystarczy na to cały zeszyt :-)
„Alechnit” to bez wątpienia jeden z ciekawszych polskich komiksów ostatnich miesięcy, odważny, wyrazisty. Jaki mam z nim problem, który nie pozwala mi postawić rysunkowych umiejętności Rafała Spórny nad Świdzińskim? Ano taki, że w obranej graficznej konwencji Spórna co i rusz się potyka. Czytając ten komiks co chwila czułem olbrzymi wysiłek (nie w sensie pozytywnym) autora, by zapanować nad materią. Kompozycja kadrów, proporcje, konsekwencja w rysowaniu postaci, itd. często niedomaga. Widać w tym potencjał, widać umiejętność opowiadania, budzenia emocji i dlatego bardzo czekam na kolejny jego album, mając nadzieję że będzie jeszcze lepszy.
A co do samych nagród - jestem pierwszym ich krytykiem, co roku zgłaszam zastrzeżenia i pomysły, co można zrobić, żeby było lepiej. Jestem za rozbudowywaniem składu akademii (ale też za specjalizacją, żeby była część jurorów, która zajmuje się tylko niezalem, albo mangą itp.), ale też za większą ilością kategorii (np. manga) i jeszcze kilkoma zmianami.
Nie ma nagród, które podobają się wszystkim, plebiscyt tego forum też ma wady, a jego wyniki świadczą tylko o gustach głosujących, podobnie jest z Orient Menami. Pamiętajcie, że to tylko komiksiki :-)
A teraz czekam, aż się będziecie czepiali poszczególnych słów mojego posta :-)