Ale to całkiem serio było, na żywo zabrzmi zdecydowanie lepiej
bo wybacz ale nie ogarniam tego,jak sam napisałeś, jesteś w JURY w Polskiej Akademii Sztuki Komiksu której chyba jedyną? rolą i przywilejem jest oddawanie głosu i no tak po ludzku szkoda że z tego nie korzystasz bo wydaje mi się że czym więcej ludzi ze środowiska by w tym uczestniczyło to może bardziej zwiększyłoby się znaczenie/prestiż tej nagrody. Luźno sobie gdybam, bo może i za tą nagrodą nie idą Bóg wie jakie profity ale w tamtym roku jak Tomasz Kołodziejczak dostał złotego Orient Mena to miło było zobaczyć jak mordeczka mu się cieszyła a to już zawsze coś
. No i jakby nie patrzeć jest to ładna kolekcjonerska unikatowa bezcenna figurka.
Podejrzewam że moje podejście do tematu wynika poniekąd z tego że ja głosuję za każdym razem odkąd mam taką możliwość, tak zostałem nauczony przez ludzi którzy tego przywileju nie mieli i uważam że jeżeli więcej osób by to robiło świadomie i z taką samą świadomością rozliczało ekipy rządzace za działania to żylibyśmy w zupełnie innej krainie. Tak , moja naiwność mnie czasem przeraża 
Z mojej strony koniec tematu, pozdrawiam.
Wiesz, Jury to jednak coś trochę innego, zazwyczaj są zobligowani do dokonania wyboru, prowadzą obrady, dyskutują o swoich decyzjach, każdy z jurorów może (potencjalnie) przekonać innych, otworzyć im oczy na jakieś niuanse itp.
A tutaj masz grupę ekspertów (?), którzy bez debaty, jeśli tylko im się chce, po prostu wpisują odrębnie swoje widzimisię, po podsumowaniu wylicza się kto został nominowany, a następnie, znowu kierując się nie wiadomo czym, głosuje się na zwycięzcę.
Jest oczywiste, że przy takim układzie może dochodzić do „ustawek”, których wynik i tak nie podlega dyskusji.
Jest też oczywiste, że w tej formule potencjalnie największe szanse mają krewni i znajomi królika, którzy np. mieszkają w jednym mieście, spędzają czas we wspólnym kręgu znajomych albo ich konotacje towarzyskie przekładają się na oddane głosy.
Tego się nie da uniknąć, a przy takiej formule głosowania, bez obrad i debaty, może mieć to kluczowe znaczenie.
Nie mówię, że tak się dzieje, ale mam wrażenie, że, przynajmniej czasami, te motywy „towarzyskie”, mogą się przekładać na oddane głosy.
Kwestii uczestnictwa, zarówno w tym głosowaniu, jak i w wyborach politycznych, chyba nie nie powinniśmy tutaj omawiać? Chętnie się odniosę, ale w jakimś bardziej odpowiednim miejscu.
Jeśli chodzi o wartość samej nagrody, to ma ona charakter czysto symboliczne-emocjonalny, nie idą za nią żadne profity finansowe czy marketingowe, jej znaczenie też jest ograniczone do rozpoznawalności w bardzo wąskim gronie, więc ta cała drama, która się tutaj odbywa, to zwykle bicie piany, w sumie nie wiadomo o co i po co.