Lubiłem G. I. Joe 30 lat temu, ale ten pociąg już odjechał dawno temu. Ja też nigdy nie byłem dzieckiem Tm-Semic, zawsze bardziej mnie kręciły Thorgal, Pelissa, Szninkiel, Tetfol, Wieczna wojna czy Hugo. Z amerykańskich najbardziej podobały mi się Weapon X i Zabójczy żart. Fajne były też X-Men czy G. I. Joe. Ale tylko fajne. I oczywiście komiksy Dona Rosy i Carla Barksa (choć jeszcze nie wiedziałam, że tak się nazywają ci twórcy). Nagle Comics mocno jedzie na nostalgii z Żółwiami, Transformers czy G. I. Joe., ale już nie stoję na tym peronie i na tej stacji.
Czekam na jakieś kolejne komiksy od Nagle w stylu znakomitego Saint-Elme. Znakomitego. Od pierwszej do ostatniej strony. Kto kupi, ten się nie zawiedzie.