Nie miałem przyjemoności wcześniej czytać ani Breakoff ani Overload, kiedy ukazały się w albumach na początku 2000 lat i powiem jedno, tak jak wydało to teraz Nagle, tak właśnie trzeba robić wznowienia po latach klasyków. Bo to już jest klasyk.
Samo wydania prezentuje się świetnie, jak było wspomniane, grubszy papier, żywe kolory i kilka stron dodatków ze szkicami. Fabularnie mamy dwie niezależne od siebie historie, jedną bazującą na motywach heistu i drugą bazującą na motywch śledztwa policyjnego. Obie historie są wypakowane akcją, wybuchami i niespodziewanymi zwrotami fabularnymi (szczególnie pierwsza), a wszystko okraszone humorem, który trochę się już zestarzał, ale nadal bawi. I jedyne co je łączy to postać Switcha, młodego hakera, który w drugiej historii jest postacią drugoplanową, pojawiającą się tylko na moment.
Rysunkowo jest bardzo dobrze, to jest to do czego przyzwczaił czytelników Robert Adler. Całościowo przebija się tu styl z zacięciem mangowym, ale podsypany lekko rysunkiem undegrandowym. Ale to co wyróżnia się to dbałość w szczegóły samochdów, budynków, a szczególnie broni i widać to głównie w dodatkowych szkicach zawartych w albumie.
Cyberpunkowy klimat wylewa się nie tylko z rysunków, ale także z fabuły, widać tu wpływy Łowcy Androidów, prozy Gibsona, ale przed wszystkim anime takich jak Akira czy Ghost in the Shell. Polecam bawiłem się bardzo dobrze podczas lektury.