Trochę to smutne, że trzeba to non stop powtarzać przy tego typu argumencie, ale (o dziwo) niektórzy chcą mieć w Polsce wersję polską i czytać po polsku. Ja z angielskim problemu żadnego nie mam, mam masę amerykańskich wydań od zeszytów po omnibusy. Ba, miałem nawet trejdy Astro City w liczbie aż do zawartości trzeciego Metrobooka włącznie, a jednak jak pojawiła się zapowiedź sprzedałem, gdyż chciałem mieć po naszemu. Argument, że można po angielsku taniej - w porządku, można. Ale czy to determinuje, że się woli mimo większej ceny? Inna sprawa. Tak to nie warto nic tłumaczyć z angielskiego i wydawać w PL, bo i po co.
Poza tym wersja muchy jest w twardej, nie w miękkiej i powiększone wydanie w stosunku do TPB, gwoli transparentności.