To to jest patologia całego tego rynku rozrywkowego.
O recenzjach: Generalizujesz, ale w zasadzie domyślam się na czym się opierasz, jeśli chodzi np. o recenzje kinowych seansów typu Filmweb, to masz 100% racji (albo amatorskie recenzje gier czy innych mediów z Youtube itp.), ale logiczne że w dyskusji chodzi o
wydania fizyczne. Recenzje takich wydań obejmują wszystko - od poligrafii, przez jakość obrazu i dźwięku, do drobnych mankamentów np. szumów jakie recenzent usłyszał chociażby w nagranym do filmu komentarzu twórców... No ale prawda - w "polskim" internecie tego nie ma (ostatnio zresztą nad tym na forum ubolewałem), a i w zachodnim coraz mniej, nie pomaga fakt, że nawet duże portale na reklamach zarabiają niewystarczająco, a dla osób poważnie podchodzących do tematu nieopłacalne jest spędzanie x dni z danym produktem (tak - sprawdzenie, opisanie i ocena wszystkiego co zawiera np. fizyczne wydanie filmu to nie "kilka godzin i zrobione") wyłącznie dla korzyści materialnej w postaci tego produktu. Taniej jest wziąć kogokolwiek co napisze cokolwiek za np. komiks niż opłacać etat czy zlecenia nawet umiarkowanie znanym nazwiskom. Także fora dyskusyjne, dopóki istnieją, i dopóki faktyczni fani opisują swoje wrażenia, wciąż są jednym z bogatszych źródeł wiedzy (ale nie jedynym, jw. są miejsca gdzie wciąż można znaleźć kompleksowe recenzje np.
dvdtalk,
dvdbeaver,
blu-ray.com), co również wyżej @nori zaznaczył.
O innych branżach wydań fizycznych mediów: Na tym przytoczonym rynku kolekcjonerskich wydań filmów wydawcy nie tylko utrzymują dialog z klientami (mimo że gaśnie on od lat to jeszcze trochę się tli), ale też aktywnie reagują na problemy - jeśli w produkcji partii czy nakładu płyt powstała rysa to wydawca rozsyła dyski na wymianę, albo jeśli na etapie czyszczenia czy edycji skanów jakieś klatki zostały usunięte, czy np. linia dialogu została zmieniona względem oryginału to "recenzenci" (czyli kolekcjonerzy) szybko to zauważają i wydawca odpowiada albo klarując sytuację podając powód zmian, albo naprawiając błąd rozsyłając jw. dyski na wymianę. Wiadomo - nie każdy tak reaguje, ale ci w środowisku poważani nie pozostają bierni. No i nie chodzi oczywiście o polskich wydawców, co prawda mamy w kraju pracownie zajmujące się skanowaniem i dalszym restaurowaniem filmów itp., nie mamy jednak wydawców którym opłacałoby się u nas... wydawać. Także nic dziwnego, że wiele polskich produkcji ukazało się we współczesnym standardzie wyłącznie na zachodzie. Zresztą kolekcjonerstwo mediów to jest taka nisza, że tylko ogólnoświatowa dystrybucja może się opłacać (hm, jeśli by to przełożyć na komiksy to powinniśmy się cieszyć że w ogóle wydawane są w kraju na papierze)...
Czy w takim zestawieniu wymagania są zasadne: Co do cen, to wiadomo - druk komiksu a produkcja płyty to inny rząd kosztów, więc takie rozesłanie dysków zastępczych nie jest tym samym co ponowny druk komiksu, ale ogólnie produkt - film od zachodnich wydawców czy komiks u nas to podobna półka cenowa, także te zarzuty co do obojętności naszych wydawców komiksów (niektórych) są w pełni uzasadnione, zwłaszcza zestawiając ze względnie sprawnie działającym systemem w innych zakątkach kolekcjonowania mediów - a i tam dużo narzekania, tyle że to bardziej przypomina wówczas tzw. nitpicking (czyli "do czego by się tu przyczepić"). W odniesieniu do tego co pisałem ostatnio - ww. wydania filmów to ma być jakość premium, a więc klienci wymagają a wydawcy się poczuwają, z kolei komiksy E czy M to produkty
najwyraźniej budżetowe (przytaczałem ostatnio, że wydawcy wydają najtaniej jak to możliwe - pamiętacie na pewno jak sugerowane było obniżenie standardu przez zmniejszenie formatu czy miękkie okładki, na co wydawcy odpowiadali, że to są kwestie max. kilku złotych przy komiksach za ponad 100zł wówczas), więc w zasadzie nie powinna nas dziwić okazjonalnie bazarowa wręcz jakość - o ile większość wyżej wypowiadających się chciałaby lepszą jakość w tych pieniądzach, tak ja nic do jakości nie mam, tylko
niech te komiksy kosztują tyle ile są "warte" - po latach krytykowane TM-Semic, DK itp. - literówki, drobne rozmazania itp. - niefajnie, ale wiem co kupiłem w tych pieniądzach i jestem zadowolony.
Co dalej: Brak segmentu faktycznie budżetowego, wydania "po taniości" udające produkty premium i brak dialogu między wydawcami (niektórymi) a czytelnikami - to są rzeczy jakie pozostają niezmienne od lat... I mimo że już którąś stronę w temacie ciągniemy, to, niespodzianka, nic się w tych aspektach nie zmieni. Jak jeszcze trochę postów nabijemy to może Mucha odniesie się do ostatniego bubla, wtedy się "uspokoi" i temat wróci przy następnym niedopatrzeniu wydawcy (tego czy innego).