tak samo z Spawnem, przeczytałem jeszcze raz całość Tm-Semic/Mandragora i coś w tym jest, przemyślenia na 5 zeszytów albo głupawe akcje walki z cyborgami, jak miałem te kilka/naście lat to było ok, teraz to już tak średnio mi się podoba...
Bo kolejny problem ze Spawnem to brak serii pobocznych oraz powiązań z innymi tytułami z Image wydawanych w tamtych czasach. Overt-Kill znikając z kart Spawna po stoczonej walce pojawia się na kartach serii Youngblood i ma tam swój epizod ciągnący się przez 2 czy 3 zeszyty.
W głównej serii Spawn w Polsce mamy luki w postaci braku serii Spawn: Blood Feud, Violator (i tym, co się działo z Violatorem, czemu zniknął na chwilę z kart głównej serii), czy pojawieniu się Spawna w serii Angela. Cy-Gor też jest, potem go nie ma, pojawia się i znika, a miniseria właśnie z tą postacią (dawno czytana) była bardzo ciekawa i świeża (muszę sobie ją przypomnieć).
Oczywiście, że z perspektywy czasu można rzucić hasłem, że historie są miałkie i męczące jej jojczenie Simmonsa, ale powoli czytam to universum i jestem w okolicach osiemdziesiątego któregoś zeszytu i już czuć lekki powiew świeżości i zdziwienia.
Dodatkowo fajnie było zaznajomić się z listami i odpowiedziami na pytania, gdzie w którejś z miniserii Todd odpowiedział, że od początku nie miał zamysłu na komiks w klimatach wyłącznie walki na linii Niebo-Piekło, a jednak chyba większość z nas myślała, że właśnie ta seria tak będzie wyglądała.
Todd i redaktorzy nie ogarniali odpowiednio tematów związanych ze spójnością tego universum (w jakich latach wreszcie żył Cogliostro?). I wydaje mi się też, że ten komiks nie był do końca przemyślany jako twór, który będzie wydawany przez dekady (bo licznik z mocą Spawna zniknął nagle i obecnie go nie można uświadczyć, a Al ze swej mocy korzysta. I to bardzo korzysta).
Koniec off-topu

(na razie

)