Ja nie pamiętam, żeby Spawn był jakiś super fabularnie. Może gdyby to była zamknięta opowieść przy tych początkowych założeniach, że gość ma ileś tam mocy i musi pozałatwiać swoje sprawy. Ale nie, był sukces postaci, więc oczywiście się to rozmyło i wyszedł tasiemiec. Było parę ciekawych zeszytów (historia krzywdzonego chłopca, Violator opowiadający swoją historię, lekko naginając fakty), ale to mi się podobało wtedy, a po latach może być inaczej.
Wielkiego sukcesu wydawniczego z tego raczej by nie było, ale może jakiemuś wydawcy by ten Spawn schodził na tyle dobrze, że doszedłby do tego, co u nas nie wyszło. Kwestia jeszcze, jakich nakładów życzyłby sobie licencjodawca (może chciałby tak dużych, że Spawn jest u nas niewydawalny).