Wspomniany star Wars komiks i tak dłużej utrzymał się na rynku niż dobry komiks i mandragora razem wzięte. Policzmy od września 2008 do sierpnia 2014 pierwsza edycja magazynu czyli 6 lat, potem rok przerwy i od września 2015 do maja 2022 to ok 6,5 lat czyli łącznie 12,5 lat to więcej niż tm semic nawet.
Licząc ze swoistym pogrobowcem TM-Semic był na rynku 13 lat (1990-2003), taki drobny detal. Natomiast w okresie schyłkowym wydawnictwa, zeszyty sprzedawały się na takim poziomie, do których może się co najwyżej porównywać Kaczora Donalda, a zeszytowym SW to raczej daleko. Dodatkowo w swoim najlepszym okresie nakład Thorgala równał się z miesięczną sprzedażą takiego Spider-Mana semicowego, z tym że Thorgal wyprzedawał się na oko 2-3 lata, a może dłużej (nie pamiętam, po jakim czasie były dodruki), a zeszyty TM-Semica miały na to tylko miesiąc, bo nowy numer wypierał stary. Zresztą, jak mówił rednacz, sprzedaż była na poziomie, który gwarantował utrzymanie wydawnictwa w całkiem niezłej kondycji, tyle że właściciele chcieli wycisnąć więcej i się wszystko posypało.
Nie wiem czy dobrze zrozumiałem wypowiedzi niektórych kolegów. Zaczynając tą dyskusję miałem na myśli wydania budżetowe dla odpowiedniego materiału, np starego sh, którego mogłaby wydawać Muszka. Plus odpowiednia dystrybucja. Ma to na celu rozbudzenie rynku, który robi się coraz bardziej zamknięty. Również wyjście do zwykłego Kowalskiego, żeby sięgnął po jakąś pozycje, a cena ma znaczenie.
Nikt nie twierdzi (tak przynajmniej ja to widzę), że wszystkie komiksy mają być tak wydawane. Na zdrowym rynku jest miejsce na wszystkie typy wydań. A u nas od wielu lat nie ma podstawowego, czyli budżetowego. I właśnie o to mi tutaj chodzi. Lepszej jakości wydania dalej będą na rynku. Może kiedyś nawet prawdziwe ekskluzywne, nie tylko z nazwy.
Myśląc o całym rynku komiksowym myślimy o sobie. Bo jak nie będzie różnorodności, to to wszystko zejdzie do podziemia, stanie się super ekskluzywne dla małej garstki, albo najzwyczajniej w świecie padnie.
Stare sh wcale nie jest tańsze od nowego. Marvel się ceni. Nie tylko zresztą on. Zapytania o niektóre stare sh kończyły się tym, że cena za licencję jest taka, że wydanie budżetowe nie byłoby wiele tańsze od niebudżetowego, a z pewnością gorzej wydane. Druga rzecz, nie wiem, jak działa Panini przy tych swoich kolekcjach, ale z pewnością mogą drukować je razem na kilka państw, mogą mieć własne drukarnie, koordynacją produkcji zajmują się ich pracownicy, a nie firmy zewnętrzne. Jedynie pozostają koszta osobowe z tłumaczenia, redakcji, a tu też jest ciekawe kuriozum, rzuć sobie okiem nawet do wspomnianych X-Men Jima Lee w kolekcji Carrefoura. Trzy zeszyty - trzech różnych tłumaczy. To chyba rekord świata. Tak wyglądają wydania budżetowe, raczej nie są dla wszystkich. Tanie komiksy są na rynku i są to zeszyty puszczane przez różnych wydawców (Egmont, Ongrys, Timof, niezależne), komiks dziecięcy. Równie dobrze można utyskiwać na wydawców komiksów europejskich, dlaczego nie obniżą ceny poprzez wydawanie frankofonów w formacie A4, a nie sztucznie powiększanym, na miękko, a nie na twardo - identycznie jak na początku XX wieku, gdy komiksy o objętości 48 stron kosztowały 17 czy 18 zł. Zobacz, że mimo upływu ponad 20 lat taki Asteriks kosztuje raptem 6 zł więcej niż komiksy z tamtego okresu (oczywiście nakład ma znaczenie). Dużo się pisze, że sh w miękkiej i na gorszym papierze, a ja na przykład nie widzę potrzeby trzymania grubych, opasłych i przerośniętych tomów europejskich i z chęcią wolałbym stary model ich wydawania jeden tom na miękko za "budżetowe" pieniądze, a nie 48 stron za okładkową 60 zł. Tu zapewne wchodzi też inny czynnik do gry, popularność tytułów. Jest mniejsza, więc mamy wyższą cenę, by przy mniejszej sprzedaży nadal wyjść na swoje.
Wydania budżetowe muszą mieć znacznie większy nakład niż ten, który obecnie króluje na rynku. Naprodukuj 10k takiej taniochy, a sprzedaj 1,5 czy 2 tysiące. Uważasz, że zarobisz na takim wydaniu? Wątpię. Obojętnie czy pracujesz przy komiksie w twardej, czy miękkiej oprawie masz stałe opłaty, których obecnie nie zbijesz - płace pracowników, drukarnia, skład, prawa, naprawdę możesz zmienić dwie rzeczy, czyli dać miękką oprawę i inny papier. Nie wiem nawet, czy kreda nie jest tańsza od dobrego offsetu, chyba że stawiasz na papierowy totalny chłam, żeby było jak najtaniej. Ugrasz 10 zł na cenie okładkowej. Może, bo mały wydawca nagle nie zaryzykuje i nie zwiększy ci nakładu trzykrotnie, bo to się nie sprzeda. Na wydania budżetowe to był czas 20 lat temu i też był, tanie zeszyty DK z przestrzelonymi nakładami (albo z takim jak trzeba, aby utrzymać tak niską cenę, ale bez odzewu kupujących) i tanie frankofony, które po pięciu latach zmieniły się w Mistrzów Komiksów za 100 zł. Inna sprawa, że te 17 lat temu, tuż po studiach i jeszcze bez stałej pracy, byłem w stanie kupić taki komiks bez rabatów, bo zwyczajnie w ciągu miesiąca na komiksy wydawałem niewiele więcej. Teraz zastanawiam się dwadzieścia razy, zanim wydam 100 zł za komiks, który nie wiem, czy mi się spodoba. Problem więc nie leży w wydaniach budżetowych tylko obfitości rynku, bo żeby obecnie kupić kilka komiksów, to trzeba wydać z tysiaka. Jak ktoś jest specem w swoim fachu lub jak mój znajomy informatyk zarabia 15k, to wyda tysiaka bez mrugnięcia okiem, a ten, co zarabia najniższą krajową lub niewiele więcej, na taki komiks nawet nie spojrzy. Nie dostrzegasz też innego faktu, że komiksy w ciągu tych 20 lat do pandemii de facto potaniały, bo nie drożały zawrotnie, a życie jednak drożało. Widać to nawet na tych przykładach, które przytoczyłem. Komiksy z lat 2008-2012 kosztowały niewiele mniej lub tyle samo, co komiksy do 2020 r. Powód? Zaczęły się lepiej sprzedawać, nakłady przekroczyły magiczne tysiąc sztuk, więc nie było potrzeby tak mocnego ingerowania w cenę. Nastał kryzys, który odbija się na produkcji komiksów i ceny wystrzeliły. Teraz to nawet nie jest czas na eksperymenty, bo za chwilę komiks będzie dostępny dla osób zarabiających znacznie powyżej normy. Nigdy nie masz gwarancji, że coś ci się dobrze sprzeda, a w przypadku sh to jeszcze dochodzi element całkowicie zewnętrzny, rynek oryginalnych wydań. Wcale nie taki mały. Nikt podwójnie za ten sam komiks płacił nie będzie, prawda?
Ważna rzecz, którą poruszyłeś, tytuły komiksowe wydaje się w stosunkowo małych nakładach (może poza komiksami, które są w topce sprzedaży), wydaje mi się, że nie ma możliwości wydać jeden tytuł w dwóch różnych edycjach w tym samy czasie, bo wtedy nakład trzeba podzielić przez 2. Chociaż Mucha Comics właśnie to zrobiła w przypadku Gideon Falls
, mamy wersję 6 tomową i teraz ukazał się omnibus, więc to trochę przeczy mojej hipotezie 
Z ciekawości, ile mierzy grzbiet wszystkich 6 tomów Gideon Falls na półce?
Ja mam wersję omnibusowa, grubość grzbietu to dokładnie 51 mm.
Nie dokładnie to był ten sam czas, bo od początku serii minęły trzy lata. Sprzedaż tomów była tak dobra, trzy się wyprzedały, pozostałe również przekroczyły pułap opłacalności, że powstał omnibus, aby tytuł nadal był obecny na rynku. Omnibus będzie się kilka lat sprzedawał. Mnie również wyszło 51 mm, jak uzupełniałem dane w Bibliotece Narodowej

Sześć tomów na półce zajmuje jakieś 85 mm.