I to jest dla mnie najbardziej irytujące - mają naprawdę świetne tytuły, a tak trwonią ten potencjał przez nieumiejętne zarządzanie marketingiem.
Przy X-Men czy Spider-Manie - wiadomo, wystarczy wrzucić okładkę i spis zawartości. Od razu będzie: "O, nowy Spiderek, biorę", "Mutanci? Jasne!", bo każdy wie co to jest i nie trzeba się wysilać. Ale Astro City, Projekt Manhattan, Na Wschód od Zachodu, Zbłąkane Kule, etc. - to tak nie działa. Trzeba kroić strategię reklamy i wydawania pod tytuł i jego rozpoznawalność, liczbę tomów, etc. Mam wrażenie, że bardziej cieszą się, że sam z siebie zejdzie taki Spectacular Spider-Man - Tombstone dorywczo niż właściwie zbudować popyt na 6 opasłych tomów całego cyklu (vel Astro City).
Naprawdę, kupuję od nich mnóstwo, ale jednocześnie irytują mnie okrutnie.