Widzę, że kolega z alternatywnej wersji Ziemi. Co tam jeszcze u Was ciekawego? Pewnie McDonald's to najlepsza restauracja, Moda na sukces najchętniej oglądany serial na HBO, Listy do M to polski zdobywca Oskara, a w telewizji publicznej leci disco-polo i tureckie telenowele (choć nie to ostatnie to już w sumie już od Was i do naszego wymiaru przelazło
).
Nie lubię w ten sposób odpowiadać, bo wyjdę na snoba (którym nie jestem) i zarozumialca (którym chyba jestem, ale nie lubię się przyznawać), więc proszę to potraktować trochę z przymrużeniem oka, ale ja jestem z tej alternatywnej wersji Ziemi, w której delektujemy się befsztykami i dziczyzną, a na deser jemy egzotyczne owoce, których nazwy nawet nie jesteśmy w stanie wymówić, najchętniej oglądany serial na HBO to Twin Peaks, a w publicznej TV leci Arab Strap, Sparklehorse Afghan Whigs, UNKLE czy The War on Drugs.
Z perspektywy mojej Ziemi dyskusja na temat różnicy między McMillarem a Burger Brubakerem to dyskusja o tym, czy lepszy jest McDonald czy Burger King. Żadnego nie lubię, jadam tam raz na rok, albo i rzadziej. I mój wpis był o tym, że dziwi mnie Wasze deprecjonowanie Millara w porównaniu do Brubakera, gdy to są tego samego poziomu czytadła. Oba próbowałem i mnie smakował bardziej McMillar, ale to nie znaczy, że którekolwiek to wytrawna uczta dla podniebienia. Wszystko co napisał Millar i prawie wszystko co napisał Bru (poza Criminal) od razu wylądowało na kupce do sprzedania.