W ramach rewanżu Egmont mógłby udzielić porad w stylu dlaczego wydaliśmy Sandmana na twardo za 80-90zł okładkowej i firma nadal działa? Czego faktycznie nie można odmówić MC to jakość wydania, ale ceny podobnie jak u SC z kosmosu.
Trochę nieprecyzyjnie to ująłeś. Wcale nie jest tak, jak piszesz. Przywołałeś Sandmana, więc warto się przyjrzeć najbliższej publikacji. Za moment ukaże się kolejna edycja Zabawy w ciebie - 192 strony. Komiks gotowy, nie potrzebuje tłumaczenia, redakcji, korekty, są materiały. Cena? 90 zł. Tego samego dnia ukaże się inny komiks Gaimana mający 200 stron - Szkło, śnieg i jabłka oraz inne historie, do którego nie ma gotowych materiałów, trzeba było zapłacić za tłumaczenie, redakcję, korektę i tak dalej. Cena? Również 90 zł. Zatem źle postawiłeś pytanie. Z tym że trzeba uczciwie przyznać, że poprzednia edycja Zabawy w ciebie sprzed dekady również kosztowała 90 zł. Wtedy także tłumaczenie było już gotowe, ale dostaliśmy wydanie jednotomowe. Także można sobie gdybać, czy wówczas była cena za wysoka, czy teraz jest za niska, patrząc na drożejące usługi i papier. Dodajmy jeszcze do tego, jak już porównujemy największe wydawnictwa z małymi, że duży może liczyć na lepsze warunki w drukarni, ma też wieloletnią i kompleksową umowę z wydawcą oryginału i można założyć, że prawa do wydania takiego komiksu są ociupinę, ale zawsze niższe niż przy zakupie pojedynczego tytułu od Disneya. No i nie zapominajmy o kluczowym elemencie wpływającym na końcową cenę. Nakładzie. Podejrzewam, że nakład takiego Sandmana jest wyższy niż AoA.
Natomiast co do cen z kosmosu i porównania do SC, również byłeś nieprecyzyjny. Taki przykład pierwszy z brzegu. Zapowiedziany Serpieri ma przelicznik prawie złotówkę za stronę, Bismarck nawet wyższy, bo 1,15 zł za stronę. Biorąc pod uwagę ich niewielką objętość w porównaniu do AoA - 256 stron, to koszt tłumaczenia również będzie niższy niż przy komiksie z lat 90., gdzie długich dialogów sobie nie żałowano. A przy tym AoA4 wychodzi jedynie jakieś marne 0,55 zł za stronę. Jest wiele czynników wpływających na końcową cenę, ale najłatwiej jest napisać, że jest ona z kosmosu, nie dokonując ich analizy. Nie twierdzę, że komiksy Muchy są tanie jak barszcz, ale tam, gdzie wydawca mógł dać mniej uciążliwą dla czytelnika cena, to zrobił to. Aby tylko przywołać zbiorcze wydanie EoW czy drugi tom Drogi ku wieczności, który zachował cenę tomu pierwszego. Podobnie komiksy z serii Czerń, biel i krew. Carnage był w grudniu, Deadpool będzie w maju, cena została taka sama, ale druk i papier w ciągu ostatniego pół roku podrożały. Więc będąc krótkowzrocznym i nie badając wszystkich czynników i warunków na rynku, piszesz coś, co niekoniecznie jest prawdą.