Dla mnie te okładki po pobieżnym przejrzeniu są w 95-97% takie same. Wnikając daje się znaleźć szczegóły (fałdki na kostiumie, zmienione pagórki, minimalnie inna twarz itp.), ale nie wiem jak można kruszyć o to kopie, szczególnie, że zmiany były nieuniknione jak to było od nowa malowane.
I w sumie jeśli już się przyczepiać to raczej do samego wydawcy, który zlecił przemalowanie (lub dla niektórych "sprofanowanie okładki mistrza"), a nie do artysty.
A swoją drogą niezmiernie bawi mnie jechanie na Prosiaka przez @Bendera zachwycającego się "bazgrołami z Painta" Drnaso.